Odsyłamy Państwa także do zakładki Nasze psy w fundacjach. Nasi byli, a obecnie podopieczni fundacji wciąż czekają na adopcję.



Chester

Opis
W schronisku od: kwiecień 2014 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 3 lat
Typ: osika
Stosunek do ludzi: pozytywny, ale bojaźliwy
Stosunek do innych psów: raczej pozytywny


Brak opisu.


Opiekun: brak stałego opiekuna
Kontakt w sprawie adopcji
:
Ola (tel. 724 135 335), Magda (tel. 665 443 926)

Galeria zdjęć


fot. Aleksandra Jasińska

lapkaWirtualnymi Psi-jaciółmi Chestera są uczniowie klasy 6B z SSP nr 1 we Wrześni wraz z Paniami Izabelą Brzóstowicz i Małgorzatą Kosterą-Augustyniak.



Hamlet

Opis
W schronisku od: kwiecień 2016 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 3 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: raczej negatywny


Brak opisu.


Opiekun: Nikola Sobczak
Kontakt w sprawie adopcji
:
Ola (tel. 724 135 335), Magda (tel. 665 443 926)

Galeria zdjęć


fot. Aleksandra Jasińska

lapkaWirtualnymi Psi-jaciółmi Hamleta są uczniowie klasy 3E Liceum Ogólnokształcące im. Henryka Sienkiewicza we Wrześni.



Tyson

Opis
W schronisku od: sierpień 2015 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 5 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: różny
Stosunek do innych psów: różny


Jego początki w schronisku z pewnością nie należały do łatwych. Początkowo brany za psa agresywnego, w ciągu miesięcy przeszedł wielką metamorfozę. Od psa groźnie szczekającego na każdego, kto tylko zbliżył się do jego kojca, do w pełni uśmiechniętego od ucha do ucha pyska, który cieszy się na każdy spacer.
Oczywiście dawne humorki jeszcze czasami dają o sobie znać. Tyson nie jest typem „psa kanapowca”, który usiądzie grzecznie i będzie czekał na mizianie. Zdecydowanie woli chodzić swoimi ścieżkami, ale potrafi też cieszyć się jak szczeniak, podskakując dookoła swojej schroniskowej opiekunki. Dużym plusem jest fakt, że na smyczy potrafi nawiązać kontakt i współpracować z przewodnikiem, słucha jak się do niego mówi, po pierwszym wybieganiu ładnie chodzi na smyczy, co przy pierwszych spacerach było tylko marzeniem. Sądzimy, że Tyson był kiedyś „psem łańcuchowym”, wynika to z faktu, że kompletnie nie wiedział jak zachowywać się na smyczy, biegał dookoła, ciągnął we wszystkie strony, sam nie wiedział co ma ze sobą zrobić.
W schronisku zrobił naprawdę duże postępy. Pozwala się głaskać za uszkiem, a zdarza się, że czasami sam nawet nadstawia tyłek do drapania. Lubi się czesać i biegać za maskotkami. Przed przypięciem smyczy grzecznie siada i czeka.
Tyson potrzebuje stałego opiekuna, który postawi mu proste i jasne zasady – co wolno, czego nie wolno. Poszukiwany również dom bez innych zwierząt, gdyż nie jest on zbyt przyjacielsko nastawiony do innych czworonogów. Coraz lepiej idzie mu ignorowanie swoich kumpli, ale do całkowitego ich „olewania” jeszcze daleka droga.
Ze względów bezpieczeństwa nie zostanie wydany do domu z dziećmi, czy to małymi czy dużymi. Wyłącznie doświadczona osoba, której nie straszne wyzwania związane z opieką nad psem z humorkami.
Tyson jest psem wyjątkowym, zarówno przez swoje umaszczenie przypominające wilka jak i zadziorny charakter. Idealnie nadawałby się do pilnowania domu czy też firmy – zapewne nie wpuści żadnych niepożądanych gości. Może mieszkać w kojcu, jeżeli oczywiście przyszły właściciel zapewni mu odpowiednią dawkę codziennego ruchu, to znaczy długie spacery, jogging przy rowerze lub po prostu możliwość wybiegania na zamkniętym terenie.


Opiekun: Karolina Torzewska
Kontakt w sprawie adopcji
:
Karolina (tel. 669 809 565), Magda (tel. 665 443 926)

Galeria zdjęć


fot. Karolina Torzewska

lapkaWirtualnymi Psi-jaciółmi Tysona są Uczniowie klasy 3B z Gimnazjum nr 2 we Wrześni im. Andrzeja Prądzyńskiego.



Gustaw

Opis
W schronisku od: lipiec 2015 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 3 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: raczej negatywny


To bardzo żywiołowy i wesoły czworonóg. W głowie mu tylko spacery, zabawy i głaskanie. Przepada za wszelką aktywnością fizyczną. Bardzo ceni kontakt z człowiekiem, dosłownie błaga o zwrócenie uwagi. Nie przepada za innymi pieskami, które traktuje jak swoich rywali. W stosunku do ludzi nigdy nie wykazywał żadnej agresji.


Opiekun: Oliwia Zawadzka
Kontakt w sprawie adopcji
:
Ola (tel. 724 135 335), Magda (tel. 665 443 926)

Galeria zdjęć


fot. Aleksandra Jasińska

lapkaWirtualnymi Psi-jaciółkami Gustawa są Oliwia i Karolina Zawadzkie.



Camel

Opis
W schronisku od: sierpień 2015 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 3 lat

Typ: osika
Stosunek do ludzi: różny
Stosunek do innych psów: raczej pozytywny


Brak opisu.


Opiekun: Roksana Jurkiewicz
Kontakt w sprawie adopcji
:
Roksana (tel. 692 524 568), Karolina (tel. 669 809 565)

 

Galeria zdjęć


fot. Karolina Torzewska



Oreo

Opis
W schronisku od: listopad 2015 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 3 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: raczej pozytywny
Stosunek do innych psów: różny


Brak opisu.


Opiekun: Oliwia Szymkowiak
Kontakt w sprawie adopcji
:
Ola (tel. 724 135 335), Sandra (tel. 502 690 314)

Galeria zdjęć


fot. Karolina Torzewska

lapkaWirtualną Psi-jaciółką Oreo jest Sylwia Schulze.



Maniek

Opis
W schronisku od: luty 2012 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 5 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: negatywny


„Cześć, mam na imię Maniek. Nie pamiętam dobrze swojego poprzedniego imienia, ale do ostatniego uderzenia swego serca zapamiętam twarz swojego pana, jego głos, zapach, dotyk, mimo że minęło już kilka lat od naszego ostatniego spotkania. Czasem we śnie staje przede mną, taki realny, taki uchwytny. Biegnę do niego, by dotknąć jego dłoni i gdy zbliżam się, by wskoczyć na jego kolana, on nagle znika, a ja spadam w ciemną toń. Spadam bardzo długo i nagle uderzam w coś twardego. To daszek budy – mojego obecnego domku. Budzę się, choć wcale tego nie chcę. Pragnę śnić nadal o swoim podwórku, o swoim panu.
Podobno miałem ok. 5 lat gdy zamieszkałem w schronisku. Być może, ale ten drugi 5-letni okres mojego życia trwa całą wieczność. Pamiętam początki tutaj. To był luty 2012 roku. Jakiś pan zamknął mnie w metalowym kojcu. W jego głębi stała buda. Cały drżałem. Sam nie wiem, czy z zimna, czy ze strachu. Nie chciałem chować się przed mrozem do budy, bo bałem się, że kiedy przyjdzie po mnie mój pan, to nie zauważy mnie w niej. Leżałem więc blisko metalowej furtki, zrywając się na równe łapki, gdy tylko usłyszałem jakieś głosy, czyjeś kroki. Momentami było tak zimno, że aż bolało, ale wciąż czekałem. A on nie przychodził, nie szukał. Straciłem wiarę w to, że jeszcze go zobaczę.
Poznałem tu wielu kolegów, którzy tak ja ja utracili swoich bliskich. Najstarszy, Poker, skutecznie “wybił mi z głowy” czekanie. Był on dla nas wszystkich w schronisku takim guru. Doradził, bym zaakceptował nowe życie, nowe warunki. Powiedział, że czasem jakiś piesek ma szczęście i wyjeżdża ze schroniska z nowym kochającym panem do pięknego świata. Pocieszał, że tutaj przynajmniej o jedzenie martwić się nie będę musiał. Uwierzyłem mu i obserwowałem, jak co jakiś czas przyjeżdżał ktoś, kto chodził od kojca do kojca i przyglądał się nam.
Wiecie jakie wtedy ogarnia cię uczucie? Nadzieja tak ogromna, że serce rozrywa klatkę piersiową. Milion myśli przebiega w twojej głowie. Jaki jest ten pan, czy spełnię jego oczekiwania, czy jego wybór padnie na mnie? Sekundy biegną jedna po drugiej i wreszcie ktoś staje przed twoim kojcem, przygląda się, pyta ile masz lat, czy jesteś zdrowy, jak długo w schronie. I nagle obraca się na pięcie, odchodzi, a ty słyszysz: „wolę młodszego psa”, albo „ten mi się nie podoba”. Łzy cisną się do oczu. Też byłem kiedyś młodszy, może ładniejszy. Czas dla mnie się przecież nie zatrzymał, a o moją sierść nie ma tu kto zadbać. I znowu na kilka dni nadzieja odpływa, a ty sklejasz w całość z kawałków połamane serce. Do następnych odwiedzin, do następnej nadziei.
Dziś już nie jestem tym samym Mańkiem, który trafił kilka lat temu do schroniska. Pobyt tutaj uczynił mnie silnym fizycznie. Pozwolił mi poznać wielu towarzyszy niedoli. Dla niektórych z nich byłem nawet oparciem, jak dla mnie kiedyś Poker. Ale schronisko nauczyło mnie też walczyć o przetrwanie, dlatego niewiele psów zyskuje moją sympatię. Na zawsze zachowam też w pamięci miłe chwile ze schroniska. Wiele radości przynosiły mi sobotnie spacery z wolontariuszami, ze szczególnie ulubioną Mariettą. Niestety jej dawno też nie widziałem. Podobno jest na studiach. Tak mówiły mi inne wolontariuszki.
Jakiś czas temu pojawiła się Marzena i z nią teraz spaceruję w soboty. Jest bardzo miła i dużo mi opowiada o swojej rodzinie. Wyczesuje moje futerko i czuję od niej mnóstwo ciepła i dobroci. Ale ja już chyba nie mam siły czekać. Już nie podchodzę do furtki, gdy przyjeżdża ktoś zainteresowany adopcją. Siedzę w budzie zaszyty w słomie. Nie chcę kolejny raz słyszeć, że jestem za stary lub niezbyt piękny. Wolę, gdy ktoś omija mój kojec, sądząc, że nie ma w nim żadnego psiaka. Czasem słyszę, jak wolontariuszki próbują zwrócić na mnie uwagę, mówiąc jaki jestem miły dla ludzi i przyjazny. To chyba jednak za mało, by ktoś mnie pokochał. Chcę zasnąć i pozostać w swoim śnie już na zawsze.”


Opiekun: Marzena Walczak
Kontakt w sprawie adopcji
:
Magda (tel. 665 443 926), Ola (tel. 724 135 335)

Galeria zdjęć


fot. Krzysztof Ciesielski, Karolina Torzewska, Aleksandra Jasińska

lapkaWirtualnymi Psi-jaciółmi Mańka są uczniowie klasy 3A z Zespołu Szkół w Nowym Folwarku wraz z Panią Aleksandrą Szymańską.



Max

Opis
W schronisku od: lipiec 2015 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 3 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: różny


„Opowiem Wam jaki miałem dziś sen.
– Maxymilianie, czas na poranny spacer. – Usłyszałem miły i życzliwy głos. Czy powinienem go znać? Czy ta pani do mnie to mówi? Potem poczułem na sobie jej ciepłą dłoń, która przesuwała się po mnie czule od głowy po cały grzbiet, aż do ogona i znowu zabrzmiał ten głos:
– Wstawaj leniuszku, już siódma. Ominie cię piękny czerwcowy poranek.
Nagle zacząłem się zastanawiać, dlaczego nie uwiera mnie nic w łapki? Dlaczego nie czuję pod sobą zimnych, wilgotnych desek budy? Bałem się otworzyć oczy, ale ciekawość była silniejsza.
I nagle zobaczyłem nad sobą uśmiechniętą, delikatną twarz. Pani kucała obok, a jej piękne, zielone oczy wpatrywały się we mnie, z taką troską i sympatią, jakbym był dla niej najważniejszy na świecie. Jej długie ciemne włosy opadały na ramiona, a gdy pochylała się nade mną, by zapiąć mi czerwoną obróżkę, łaskotały mnie po nosie. Miały taki piękny, świeży zapach. Kichnąłem, a ona zaśmiała się głośno i powiedziała:
– Na zdrówko, Maxinku!
Wstałem na równe łapki i wtedy zorientowałem się, że pode mną nie ma nieprzyjemnej betonowej posadzki kojca, ale mięciutki polarowy kocyk w kolorze mięty. Pod kocykiem zaś, kremowe, pikowane legowisko w zielone psie łapki. Czy to możliwe, by to było moje posłanie?
Piękna pani, chyba zrozumiała, że jestem zaskoczony, więc przypinając mi smycz, powiedziała:
– Max, jesteś z nami już prawie miesiąc. Wielki czas, byś przestał się obawiać. Zostaniesz z nami już na zawsze. Nikomu cię nie oddamy. Jesteś dla nas bardzo ważny i bardzo, bardzo Cię kochamy.
Wtedy do mnie dotarło. Zacząłem biegać wokół niej jak oszalały, skacząc próbowałem polizać jej policzki. No jasne! Przecież to moja pani Emilka, ta sama, która miesiąc temu płakała, przy schroniskowym kojcu, w którym mieszkałem. Wtedy nie miałem pojęcia dlaczego, ale pokochałem ją od razu. Potem słyszałem, gdy opowiadała swojemu mężowi, panu Pawłowi, że miałem taki smutek w oczach, że nie mogła powstrzymać łez.
To prawda, byłem smutny. Parę tygodni wcześniej mój towarzysz Marianek znalazł swoje miejsce na ziemi i rodzinę, której stał się częścią. Tęskniłem za nim ogromnie, ale nie chciałem by wracał, bo wiedziałem, że jest szczęśliwy. Marzyłem tylko, by i do mnie los się uśmiechnął.
Podczas spaceru z moją panią chłonąłem każdy zapach, każdy widok. Oczywiście drzewka i krzaczki po drodze zaznaczyłem, by każdy inny piesek wiedział, że ja tu zamieszkałem. Nie specjalnie lubię, gdy w pobliżu kręci się zbyt dużo piesków. Chcę mieć swoja panią tylko dla siebie, więc obszczekam każdego, by wiedział, że jest moja. Pani mnie za to nie pochwala, więc może faktycznie przestanę.
Od rana nie zależy mi na długim spacerku, a i mojej pani się spieszy. Ona pędzi do pracy i zaprowadza syna Jasia do szkoły, a na mnie czeka czysta, aż lśniąca miseczka, wypełniona moją ulubioną karmą. No i oczywiście codzienne przytulaski z Jasiem. Zawsze mnie nimi uraczy przed wyjściem do szkoły. Jasiu ma 11 lat i mówi, że jestem jego najlepszym przyjacielem. Ja sam lepszego nie mógłbym sobie wymarzyć. On dobrze o tym wie, bo okazuję mu swoje przywiązanie na każdym kroku. Gdy wraca ze szkoły, nie mogę przestać się cieszyć, a on rzuca plecak, klęka przy mnie i tuli do siebie, wciąż powtarzając:

– Mój Maxiu, mój ukochany Maxiu.
Potem obaj czekamy na powrót do domu pani Emilki i witamy ją w drzwiach. Jasiu słowami:

– Co kupiłaś dobrego?
A ja nie odstępuję jej na krok. Wiem, że nie mogę skakać, bo ma ręce zajęte pełnymi siatkami i dopiero, gdy rozpakuje sprawunki, przywita się nie tylko z Jasiem, całując go w czółko i pytając jak minął dzień w szkole, ale przykucnie też przy mnie, podrapie za uszkiem i zapyta:

– Byłeś grzeczny Maxymilianie? Kupiłam ci twoje ulubione żwaczki. Dostaję jednego do pogryzienia, a pani szykuje obiad.
Później idziemy we troje na długi spacer. Pan Paweł rzadko nam towarzyszy, bo praca mu na to nie pozwala, ale w weekendy przyłącza się do nas. Uwielbiam te popołudniowe spacery i zabawy z Jaśkiem.

Gdy wracamy do domu, wyrzuciwszy z siebie nadmiar energii, marzę tylko o odpoczynku jak najbliżej swojej rodziny. Kładę się przy biurku Jasia, gdy ten odrabia lekcje i tylko czasem trącę go noskiem, prosząc o pieszczoty. Jestem przy Jaśku, aż do momentu, gdy nie położy się spać.
Wieczory spędzam u stóp swojej pani. Ona ogląda telewizję, albo czyta książkę, a ja leżę przed nią, nie spuszczając jej z oczu. Gdyby ona wiedziała, jak jestem jej wdzięczny, jak bardzo jej dziękuję i jak mocno ją kocham. Nigdy nie pozwolę jej skrzywdzić i jeśli będzie trzeba oddam za nią życie.

Przed snem jeszcze raz idziemy razem na krótki spacer. Tylko we dwoje: ja i moja pani.
Nadchodzi noc. Wracam do swojego legowiska. Pan Paweł nie lubi, gdy próbuję wejść na łóżko Jasia, czy moich państwa. Ja już to wiem i dlatego sam kładę się na swoim miejscu. Wiem też, że zanim zasnę, moja pani i tak do mnie zajrzy, podziękuje za miły dzień i życzy słodkich snów. Pocałuje w nosek, przytuli i odejdzie.

Zasypiam marząc o kolejnym dniu ze swoją rodziną. Następnego ranka budzę się i…
Nie ma mojej pani Emilki, nie ma Jasia i miętowego kocyka.

Słyszę tylko, jak ktoś szura łopatą po posadzce kojca, czuję mało przyjemny zapach i słyszę jak obok kolega Bolt gryzie i rzuca metalowym wiadrem po kojcu. Nie mogę wstać. Moje łapki ścierpły w twardej, wilgotnej budzie. Nie chcę wstać! Chcę znowu zasnąć i śnić. Śnić bez przerwy, nie budząc się z mojego snu.
5-letni Max nie miał dotąd szczęścia. Trafił do schroniska w lipcu 2015 roku. Potem dwukrotnie został adoptowany przez nieodpowiedzialnych ludzi. Po raz pierwszy po tygodniu wrócił z adopcji, gdyż bezustannie uciekał z kojca. Max jest, bardzo towarzyskim pieskiem, który szuka bliskości człowieka. Domaga się jego dotyku, czułości. Nic więc dziwnego, że cierpiał w kojcu i próbował za wszelką cenę dostać się do domu swojej rodziny.

Z drugą adopcją wiązaliśmy ogromne nadzieję. Niestety brak wyobraźni człowieka sprawił, że piesek po kilku dniach znowu do nas wrócił. Pozostawiony sam w mieszkaniu, rozprawił się z myszoskoczkami. Nie mogliśmy uwierzyć w lekkomyślność adoptujących. Za nią niestety ukarany został Max.
Niedawno, towarzysz Maxa z kojca znalazł swojego człowieka. Od tej pory piesek bardzo posmutniał, choć widok kogoś zbliżającego się do niego ze smyczą, za każdym razem budzi w nim na nowo nadzieję. To zadziwiające, że piesek, którego człowiek zawiódł wielokrotnie, wciąż kocha ludzi i z ogromną miłością w oczach na nich patrzy.
Marzymy o wspaniałej rodzinie dla niego. To przepiękny piesek, który potrzebuje dużo czułości, ale i konsekwencji. Nie jest duży, więc prawdopodobnie świetnie odnajdzie się też w mieszkaniu. Zalecamy jednak, by w rodzinie nie było innych zwierząt.


Opiekun: Anna i Marysia Hyżorek
Kontakt w sprawie adopcji
:
Ania (tel. 696 094 935), Ola (tel. 724 135 335)

Galeria zdjęć


fot. Aleksandra Jasińska, Karolina Torzewska

lapkaWirtualnymi Psi-jaciółmi Maxa są Uczniowie klasy 6 ZS w Targowej Górce wraz z Panią Renatą Maciejewską.


 
Michu

Opis
W schronisku od: listopad 2015 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 4 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: raczej pozytywny


“Proszę Państwa, oto Miś. Miś jest bardzo grzeczny dziś. Chętnie Państwu łapę poda…”.
Wprawdzie Jan Brzechwa poświęcił ten wierszyk niedźwiadkowi, ale doskonale oddaje on charakter naszego przeuroczego podopiecznego Misia. Nie bez powodu też otrzymał imię, które kojarzy się każdemu z sympatyczną przytulanką.
Michu trafił do nas w listopadzie 2015 roku. Miał wówczas ok. 3 lat. Od pierwszego dnia pobytu w schronisku nigdy nie wykazywał agresji, nawet nie zawarczał, a wręcz przeciwnie – od samego początku dał się poznać jako nadzwyczaj przyjacielski i delikatny piesek. Kocha każde stworzenie na ziemi i bez ogródek okazuje swoją sympatię. Dlatego tak trudno jest nam zrozumieć, dlaczego jeszcze nikt nie pozwolił mu siebie pokochać i wciąż z nadzieją oczekuje swojego człowieka, takiego, któremu bez reszty odda swoją miłość.
To piesek, który wprost uwielbia pieszczoty, przytulaski i drapanie za uszkiem. Wystarczy tylko, że usłyszy kroki zbliżające się do jego kojca, a natychmiast dobiega do furtki, staje na dwóch łapkach i bez ustanku machając ogonkiem, prosi o spacerek, czy choćby dotyk.
Misiu wzrusza swoją pozytywną energią. Na jak długo jeszcze jej wystarczy? Oby nie zdążył jej utracić, a jego nadzieje nie były płonne, bo to niezwykle towarzyski piesek. Jest jednak rzecz, której Misiek nie lubi, a może się tego boi. To kąpiel. Podczas gdy w upalne dni jego kumple chętnie wskakiwali do rzeczki, on omijał ją wielkim łukiem. Być może boi się, że jego krótkie łapeczki nie dadzą rady pracować tak intensywnie, by Misio utrzymał się na powierzchni, a może ma jakieś niemiłe wspomnienia związane z wodą? On sam wie najlepiej co jest przyczyną.
Wierzymy jednak, że znajdzie się ktoś, kto pokocha tego uroczego pieska i pomoże mu przełamać strach przed kąpielą. To piesek stworzony do życia w ludzkim towarzystwie, w rodzinie. Odnajdzie się na pewno zarówno w domku z ogródkiem, jak i w mieszkaniu. To piesek o wielkim sercu.


Opiekun: Julita Mędlewska
Kontakt w sprawie adopcji
:
Ola (tel. 724 135 3355), Magda (tel. 665 443 926)

Galeria zdjęć


fot. Aleksandra Jasińska, Karolina Torzewska

lapkaWirtualną Psi-jaciółką Misia jest Kinga Mayka.


teos
Teodor

Opis
W schronisku od: październik 2016 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 7 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: różny


W październiku 2016 roku ktoś zadzwonił z informacją, że przy ruchliwej ulicy Objazdowej błąka się przestraszony piesek.
To prawda, był przerażony i nie wyglądał najlepiej. Na zadzie pod sierścią wyraźnie widoczny był guz. W oczkach skrywał tyle smutku, ile Jan Brzechwa nie zdołał pomieścić w swoim wierszu „Psie smutki.” A może to była tęsknota? Stał przy furtce kojca i długo spoglądał w dal, jakby chciał kogoś wypatrzeć, jakby na kogoś czekał. Gdy zmęczył się tym staniem, zwijał się w kłębuszek, wciąż spode łba zerkając przed siebie, jakby bał się przeoczyć momentu, w którym ujrzy nadchodzącego po niego pana.
Ale pan nie nadszedł, ani pierwszego dnia, ani po tygodniu, ani po miesiącu.
Przez cały ten czas staraliśmy się poznać Tedzinka jak najlepiej. Przeszedł operację usunięcia guza i dziś pozostała po nim tylko niewielka blizna. W schronisku zaopiekowała się nim Lidka i chłopak rozkochał ją w sobie samym spojrzeniem. Z każdym dniem odkrywała w nim coś nowego.
Kiedyś dusza Teodora musiała być niezwykle kolorowa, złożona i radosna. Okazało się, że początkowo dostojny i dojrzały już pan, skrywa w sobie rockowe klimaty. Mimo dojrzałego wieku, w ogóle nie stroni od zabaw i czasem dopada go szczenięca głupawka. Niech też nikogo nie zmyli jego obojętna postawa i pozorny „tumiwisizm”. Teodor to 100-procentowy romantyk i leloch. Kocha bliskość człowieka i bardzo delikatnie odwzajemnia jego pieszczoty.
Może się też komuś wydawać, że jest troszkę typem leniwca i niezbyt już sprawnym seniorem. Uwaga! Może Was spotkać niespodzianka. To niewiarygodny spryciarz. Do perfekcji opanował zasuwki przy furtkach kojców, w mig potrafi je otworzyć i dać łapy za pas. A może to nie spryt, tylko niebywała inteligencja? To, że jest mądrym pieskiem, to pewne. Bardzo ładnie chodzi na smyczy, zna podstawowe komendy. Jest też niezwykle opiekuńczy dla młodszych ziomali, szczególnie gdy ma do czynienia z suczką. Przez dobre dwa miesiące dzielił kojec z młodziutką Pepsi i dopóki nie znalazła domku, był dla niej przewodnikiem i starszym bratem.
Nie znaczy to jednak, że wszystkie psiaki uważa za swoich przyjaciół. O nie, to byłoby zbyt idealne. Czasem zaiskrzy pomiędzy Tedziem i innym kumplem ze schroniska. Wówczas potrafi zawalczyć o swoje.
Jak widzicie, Teodor to niezwykle barwny piesio. Jednak gdy zamyka się za nim furtka kojca i wszyscy rozchodzimy się do domów, dopada go znowu tęsknota, jakaś dręcząca melancholia. Kładzie uszka po sobie, a w jego orzechowych oczach znowu pojawiają się ogromny ból i smutek. Wszystkie kolory z jego duszy jakby ulatywały i zaczyna go otaczać szaro-bura rzeczywistość bidula.

Może gdzieś jest ktoś, kto podobnie jak Tedziu, czuje się czasem samotny. Może gdzieś jest rodzina, w którą wkradła się luka i potrzeba jej uzupełnienia.
Teodor będzie doskonałym towarzyszem zarówno dla osoby samotnej, jak i rodziny. W życie każdego wniesie spokój i równowagę. Wieczorem usiądzie przed tobą, położy głowę na twoich kolanach i oczami pełnymi miłości zajrzy do twojej duszy.
I poczujesz ciepło na sercu, a wszystkie smutki dnia, odpłyną w otchłań. Powiesz do niego „dziękuję Tedziu”, a on postawi uszka ku górze i będzie nimi wyłapywał każde twoje słowo, śmiesznie przekręcając łebkiem, jakby wszystko rozumiał.
Za miłość Teodor odpłaci miłością najczystszą, najprawdziwszą, najwierniejszą. Będzie Przyjacielem do ostatniego uderzenia swego serca.


Opiekun: Maja Dębicka
Kontakt w sprawie adopcji
:
Lidka (tel. 662 034 137), Ola (tel. 724 135 335)

Galeria zdjęć

fot. Karolina Torzewska, Aleksandra Jasińska, Krzysztof Ciesielski

lapkaWirtualną Psi-jaciółką Teodora jest Małgorzata Bejnar z Dom-REHAB.



Łobuz

Opis
W schronisku od: grudzień 2016 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 1 roku
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: raczej negatywny


Brak opisu.


Opiekun: Agnieszka i Julka Rewers
Kontakt w sprawie adopcji
:
Ola (tel. 724 135 335), Lidka (tel. 662 034 137)

Galeria zdjęć


fot. Karolina Torzewska

lapkaWirtualną Psi-jaciółką Łobuza jest Małgorzata.



Bilbo

Opis
W schronisku od: listopad 2016 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 9 lat
Typ: osika
Stosunek do ludzi: raczej pozytywny
Stosunek do innych psów: raczej neutralny


Wyrwany z piekła, ocalony przed eutanazją Bilbo, szuka domu.
Czy schronisko może być wybawieniem dla psa? Czy pobyt w bidulu może psu wydawać się najpiękniejszym miejscem na ziemi? Otóż może, po stokroć, może. Pomyślicie pewnie, że wypisujemy niestworzone rzeczy, a jednak historia Bilbo jest dowodem na to, że to nie jest niestety czcze gadanie.
Kiedy w listopadzie 2016 roku otrzymaliśmy zgłoszenie o pieskach trzymanych w złych warunkach, nie byliśmy przygotowani na widok, jaki zastaliśmy, gdy udaliśmy się na interwencję, na jedną z podwrzesińskich wsi.
Kiedy właściciel posesji zaprowadził Roxanę i Sandrę do miejsca, w którym jego zdaniem miał stać kojec, dziewczyny złapały się za głowę. Na zagraconym podwórzu, w narożniku, wygrodzony został obszar, wielkości może 4 metrów kwadratowych. Nie był otoczony siatką, płotem, ale kawałkami niebezpiecznych ostrych blach, desek i wszelkiego rodzaju złomem. Wewnątrz w błocie stała gnijąca już buda, a w jej środku pływała woda do wysokości 5 centymetrów. Tak wyglądało schronienie dwóch psiaków: Frodo, rozmiarów wilczarza i mniejszego, średniej wielkości Bilbo. Psy praktycznie poruszały się w miejscu. Nie wiedziały co to brykanie po dużym terenie, nie znały obroży, spacerów. Jedzenie miały wrzucane przez pseudo-ogrodzenie, nie mówiąc już o tym, że nikt nie sprzątał ich odchodów. Frodo był wtedy młodym psiakiem i te dramatyczne warunki oraz nieludzkie traktowanie nie odbiły aż tak ogromnego piętna na jego psychice. Natomiast Bilbuś był psychicznym wrakiem.
Kiedy podjęliśmy decyzję o natychmiastowym odebraniu piesków bezdusznemu właścicielowi, ten bał się wejść do kojca po Bilbo, bo psiak natychmiast przechodził do ataku. Nie pozwalał się zbliżyć pseudo-opiekunowi do siebie.
Ten dzień na zawsze pozostanie w pamięci dziewczyn, które ostatecznie szczęśliwie przywiozły psiaki do schroniska.
To był przełom w życiu Bilbo, choć początki były niezwykle trudne. Piesio nie pozwalał się nikomu dotknąć, nie było mowy o tym, by założyć mu obrożę. Nawet przez pręty kojca, nie mogliśmy wyciągnąć do niego dłoni i pogłaskać go bez narażania się na pokąsanie. Ponieważ okazał się łakomczuszkiem, pozwalał wejść do siebie jedynie z karmą. Tyle i aż tyle. Przerażający był też widok jego jąder. Były tak ogromne, że pies niewątpliwie cierpiał także z ich powodu. Priorytetem była więc kastracja, z którą musieliśmy jednak poczekać, z uwagi na zimową porę i nieodpowiednie warunki do rekonwalescencji po zabiegu. W międzyczasie podejmowaliśmy próby pracy z Bilbo i za każdym razem kończyły się niepowodzeniem. W zasadzie psiak nie robił żadnych postępów. Kiedy więc jego dalszy los stanął pod znakiem zapytania i roztoczyła się przed nim wizja eutanazji, natychmiast zwróciliśmy się o pomoc do zaprzyjaźnionego szkoleniowca Rafała Hamerlika.
To była najlepsza decyzja jaką mogliśmy podjąć. Rafał, po pierwsze, natychmiast polecił wykonać kastrację. Po drugie, za jego sugestią zmieniliśmy Bilbo kojec na bardziej odosobniony, by nie był w zbyt dużym skupisku ujadających i zbyt żywiołowych, „nakręcających się” psiaków. Po trzecie, Rafał rozpoczął przyzwyczajanie Bilbo do obroży, a nam przekazał wskazówki jak należy kontynuować z nim pracę.
Bilbo wczesną wiosną 2017 roku przeszedł zabieg kastracji. Już po zabiegu zauważalne były zmiany w jego zachowaniu. Pierwszą osobą, której Bilbo zaufał, była ówczesna pracownica schroniska – Joasia. Potem dołączyła do zaufanego grona Lidka. Wspólne z nią, na początku krótkie spacery, nieśmiałe pierwsze przytulaski i pieszczoty, odmieniały Bilbusia z dnia na dzień. Później wszystko potoczyło się lawinowo.
Dziś piesio w niczym nie przypomina dawnego Bilbo. Jego agresja, która miała podłoże prawdopodobnie nie tylko w cierpieniu psychicznym, ale i fizycznym, odeszła w niepamięć. W jego spojrzeniu nie dostrzegamy już strachu, a wyłącznie radosne iskierki. Całym swoim rudawo-czekoladowym ciałkiem domaga się pieszczot. Mimo tego, że ma już prawdopodobnie 10 lat, na widok zbliżającego się do jego kojca wolontariusza, wije się radośnie jak wąż i z impetem wypada z kojca, ciesząc się na wspólny z nim spacer. Czasem boimy się, że z tej radości złamie się wpół, a on patrzy na nas jakby chciał nam powiedzieć: „Co z wami? Nie pękajcie! Jestem taki szczęśliwy!”
Obecna opiekunka Bilbo, młoda wolontariuszka Joasia, mówi o nim „przekochany pieszczoch”. Stanowią mega zgrany duet. Joasia twierdzi, że spacer z Bilbo to wielka przyjemność. Nie ciągnie, nie atakuje innych psiaków i przechodniów. Mija na luźnej smyczy nawet ujadające na niego inne czworonogi i zdziwiony przygląda się im, dlaczego nie chcą się z nim zaprzyjaźnić. Czasem tylko chce uciec przed zbyt dokuczliwym słońcem. Staje wtedy na dwóch łapkach i kieruje się w stronę cienia, za wszelką cenę próbując przeciągnąć Joasie w mniej uciążliwe dla niego miejsce. Jednakże z kąpieli orzeźwiających w pobliskiej rzeczce nie chce skorzystać. Mimo prób Joasi przekonania go do przyjemnie schładzającej wody, Bilbo nadal mówi stanowcze „Nie!”.
Pomimo traumy jaką przeszedł, kocha ludzi i łaknie ich bliskości. Dlatego szukamy dla Bilbo domu, w którym rodzina przyjmie go jak prawowitego jej członka i będzie mogła mu poświęcić czas, za który odwdzięczy się całym swym posklejanym już w całość, psim sercem.
Bilbo to już starszy piesek, więc prawdopodobnie nie dotrzyma kroku panu uprawiającemu jogging, ale na spacer na pewno chętnie się z nim wybierze. Jest pieskiem średniej wielkości, o krótkiej, gładkiej sierści. Niestety nie potrafimy powiedzieć, czy utrzymywałby czystość w domu, choć mając w pamięci jego tragiczną przeszłość, prawdopodobnie nigdy nie był tego uczony.
Pobyt Bilbo w schronisku, to już jego drugie lepsze życie, ale marzymy, że dane mu będzie poznać prawdziwe szczęście i rozpocząć życie numer trzy, niewyobrażalnie cudowne.


Opiekun: Joasia Ptasik
Kontakt w sprawie adopcji
:
Lidka (tel. 662 034 137), Ola (tel. 724 135 335)

Galeria zdjęć

fot. Aleksandra Jasińska, Karolina Torzewska

lapkaWirtualnymi Psi-jaciółmi Bilbo są Ania i Julia.



Fado

Opis
W schronisku od: styczeń 2017 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 1 roku
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: pozytywny


Brak opisu.


Opiekun: Joasia Ptasik
Kontakt w sprawie adopcji:
Beata (tel. 504 190 172), Sandra (tel. 502 690 314)

Galeria zdjęć

fot. Aleksandra Jasińska, Karolina Torzewska


lapkaWirtualnymi Psi-jaciółmi Fado są Asia i Damian.



Zbychu

Opis
W schronisku od: grudzień 2014 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 4 lat

Typ: prymus
Stosunek do ludzi: różny
Stosunek do innych psów: różny


Brak opisu.


Opiekun: Sandra Nowakowska
Kontakt w sprawie adopcji
:
Sandra (tel. 502 690 314), Agata (tel. 785 299 967)

Galeria zdjęć

fot. Karolina Torzewska, Aleksandra Jasińska



Draco

Opis
W schronisku od: luty 2017 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 3 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: różny


Brak opisu.


Opiekun: Beata Nowak
Kontakt w sprawie adopcji
:
Beata (tel. 504 190 172), Ola (tel. 724 135 335)

Galeria zdjęć

fot. Aleksandra Jasińska

lapkaWirtualnymi Psi-jaciółmi Draco są Uczniowie klasy 3A z Gimnazjum nr 2 im. Andrzeja Prądzyńskiego we Wrześni.


eyes
Eyes

Opis
W schronisku od: czerwiec 2017 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 2 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: różny


Brak opisu.


Opiekun: Julia Polak, Lidka Winiecka
Kontakt w sprawie adopcji:
Lidka (tel. 662 034 137), Ola (tel. 724 135 335)

Galeria zdjęć

lapkaWirtualnymi Psi-jaciółmi Eyesa są Uczniowie klasy 6B z SSP w Nowym Folwarku wraz z Panią Martą Jackowską.


20524136_914809595337930_986033513_o
Sprite

Opis
W schronisku od: lipiec 2017 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 1 roku
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: pozytywny


Dopiero poznajemy pieska.


Opiekun: Hubert Marczak
Kontakt w sprawie adopcji:
Lidka (tel. 662 034 137), Ola (tel. 724 135 335)

Galeria zdjęć

lapkaWirtualnymi Psi-jaciółmi Sprite’a są Hubert Marczak i Justyna Wasielewska.



Chico

Opis
W schronisku od: sierpień 2017 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 5 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: negatywny


Brak opisu.


Opiekun: Julia Kurpik
Kontakt w sprawie adopcji:
Ola (tel. 724 135 335), Lidka (tel. 662 034 137)

Galeria zdjęć


28471503_1031954290290126_9068832306021531648_o
Barnaba

Opis
W schronisku od: październik 2017 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 1 roku
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: różny


Dopiero poznajemy pieska.


Opiekun: Oliwia Zawadzka
Kontakt w sprawie adopcji:
Ola (tel. 724 135 335), Magda (tel. 665 443 926)

Galeria zdjęć

fot. Aleksandra Jasińska


31961196_10216136158941659_1180063795247054848_n2
Szaman

Opis
W schronisku od: luty 2018 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 9 miesięcy
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: pozytywny


Dopiero poznajemy pieska.


Opiekun: Julia Nowacka
Kontakt w sprawie adopcji:
Ola (tel. 724 135 335), Magda (tel. 665 443 926)

Galeria zdjęć


fot. Karolina Torzewska


33D0BEAD-B16A-456A-B8F1-32C5BDA11EAE
Shaggy

Opis
W schronisku od: kwiecień 2018 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 2 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: pozytywny


Dopiero poznajemy pieska.


Opiekun: Martyna Goździak
Kontakt w sprawie adopcji:
Ola (tel. 724 135 335), Magda (tel. 665 443 926)

Galeria zdjęć



DSC_0982
Rex

Opis
W schronisku od: listopad 2017 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 2 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: pozytywny


Dopiero poznajemy pieska.


Opiekun: Damian Jałoszyński, Weronika Gawlak
Kontakt w sprawie adopcji:
Magda (tel. 665 443 926), Ola (tel. 724 135 335)

Galeria zdjęć

lapkaWirtualnymi Psi-jaciółmi Rexa są Uczniowie klasy 4C z SSP nr 2 we Wrześni wraz z Panią Katarzyną Weiss.


4DA80CF5-01B2-476B-90BF-7AFC942ACD18(2)
Przemek

Opis
W schronisku od: kwiecień 2018 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 8 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: pozytywny


Dopiero poznajemy pieska.


Opiekun: brak stałego opiekuna
Kontakt w sprawie adopcji:
Sandra (tel. 502 690 314), Ola (tel. 724 135 335)

Galeria zdjęć


fot. Karolina Torzewska, Aleksandra Jasińska


imbir
Imbir

Piesek przebywa w Psanatorium. W dalszym ciągu szuka domu stałego.

Opis
W schronisku od: lipiec 2018 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 15 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: neutralny


Dopiero poznajemy pieska.


Opiekun: hotel Psanatorium
Kontakt w sprawie adopcji:
Magda (tel. 665 443 926), Ola (tel. 724 135 335)

Galeria zdjęć



83EDB060-B91A-41D0-8B87-CB74AC9CC9FC
Bajzel

Opis
W schronisku od: lipiec 2018 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 3 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: pozytywny


Dopiero poznajemy pieska.


Opiekun: Kasia Kapelak
Kontakt w sprawie adopcji:
Ola (tel. 724 135 335), Magda (tel. 665 443 926)

Galeria zdjęć


fot. Aleksandra Jasińska


41673908_352348045508120_2601695749724962816_n2
Piax

Opis
W schronisku od: sierpień 2018 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 2 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: jeszcze nieznany


Brak opisu.


Opiekun: Magda Matysiak
Kontakt w sprawie adopcji:
Magda (tel. 785 532 837), Karolina (tel. 669 809 565)

Galeria zdjęć

fot. Karolina Torzewska

lapkaWirtualnymi Psi-jaciółmi Piaxa są Uczniowie klasy 7C z SSP nr 2 we Wrześni wraz z Panią Marzeną Piotrowską.


Hilton

Opis
W schronisku od: lipiec 2018 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 2 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: pozytywny


Brak opisu.


Opiekun: Ola Sobczak
Kontakt w sprawie adopcji:
Ola (tel. 724 135 335), Magda (tel. 665 443 926)


Slim

Opis
W schronisku od: październik 2018 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 7 lat
Typ: stoik
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: jeszcze nieznany


Brak opisu.


Opiekun: brak opiekuna
Kontakt w sprawie adopcji:
Ola (tel. 724 135 335), Magda (tel. 665 443 926)


Badie

Opis
W schronisku od: październik 2018 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 2 lat
Typ: stoik
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: raczej pozytywny


Cześć. Jestem Badie. Tak na mnie mówią od kiedy trafiłem do takiego dziwnego miejsca – nazywają je chyba „schronisko”. Nie wiem co to znaczy, ale nie podoba mi się tutaj. Jest trochę strasznie, szczególnie wieczorami… nie lubię tego miejsca. Boję się. Więc dlaczego Ciocia mnie tutaj przywiozła? Mówią, że to tylko na chwilę, bo tutaj jestem bezpieczny. Wierzę im. Nikt mnie tutaj nie bije, nie kopie i nie krzyczy na mnie. Dostaję jeść i pić codziennie. Nie muszę się martwić o to, by mój brzuszek był pełny. To jest fajne, ale jednak trochę mi smutno. Nie mogę biegać po polach, jak to robiłem do tej pory… Czuję się tutaj samotny. Ciocia przychodzi do mnie czasami, przypina smycz i zabiera mnie na spacer. Hmm, to takie znajome uczucie. Dziwne, ale wiem jak powinienem się wtedy zachowywać. Idę grzecznie z Ciocią, bo wiem, że ona nie zrobi mi krzywdy. Często spotykamy moich kumpli, którzy mieszkają obok. Niektórzy są fajni, inni nie. Czasem na mnie szczekają i pokazują zęby. Wyglądają wtedy trochę strasznie, ale nie przejmuję się tym. Też na nich szczekam, ale Ciocia mówi, że w ogóle nie jestem groźny tylko zabawny. Ehh, przecież staram się ją obronić.
Lubię moich kumpli i lubię Ciocię. Przy niej jestem wesoły i uśmiechnięty. Ona chyba też mnie lubi. Mówi mi, że jestem kochany. Czesze mnie, drapie, przytula i daje buziaki. Czasami mówi, żebym nie szczekał i nie skakał, bo to nieładnie, ale to silniejsze ode mnie. Szkoda, że nie mogę zamieszkać z Ciocią. Ona mówi, że kiedyś przyjedzie moja Mama, żeby zabrać mnie z tego złego miejsca i że już nigdy tu nie wrócę. Ciocia na pewno nie kłamie.
Słyszałem ostatnio jak mówiła, że chyba miałem być owczarkiem. Nie wiem co to „owczarek”, ale nie przejmuję się tym. Lubię być „nieowczarkiem”. Przecież jestem Badie. Pamiętam jak byłem mały, to chyba było niedawno. Miałem dużo futra. Inni ludzie pytali czy jestem rasowy czy jakoś tak. Niewiele pamiętam z tamtych czasów. To chyba nie są dobre wspomnienia, bo wolę o nich zapomnieć.
Boję się niektórych rzeczy i boję się tych dużych Panów. Ciocia mówi, że nic mi nie grozi. Na pewno ma rację, ale ciężko mi w to uwierzyć.
Hmm… Jak myślicie? Czy moja przyszła Mama przeczyta moją historię? Mam nadzieję, że tak. Musi mnie tutaj znaleźć. Czekam na nią.


Opiekun: Karolina Torzewska
Kontakt w sprawie adopcji:
Karolina (tel. 669 809 565), Agata (tel. 785 299 967)