Odsyłamy Państwa także do zakładki Nasze psy w fundacjach. Nasi byli, a obecnie podopieczni fundacji wciąż czekają na adopcję.



Harry

Opis
W schronisku od: sierpień 2015 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 7 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: różny


Harry to dorosły psiak, ale czasem zachowuje się jak dziecko. Wręcz kocha “zagryzać” pluszaki. Niestety, nie toleruje innych psów. Uwielbia za to mizianie po zadzie. Pręży się wówczas niczym kot, nosek zadziera ku górze, jakby chciał powąchać obłoczki na niebie. Gdy jego ukochana wolontariuszka drapie go po grzbiecie, rozkosznie przytula się do niej, jakby chciał powiedzieć “nie przestawaj, tak jest mi dobrze”.
Harry bardzo żywiołowo reaguje na samochody, szczególnie busy. Prawdopodobnie ma wspomnienia związane właśnie z takim autem. Być może został wyrzucony z busa. Gdy taki usłyszy lub zauważy w pobliżu, staje natychmiast nieruchomo, podnosi uszy do góry i nie spuszcza samochodu z oczu. Wydaje się wtedy być bardzo pobudzony.
Harry to typ ogrodnika  – uwielbia kopać dziury.
Jest bardzo łagodny dla ludzi, chętnie poddaje się szczotkowaniu i bez problemu pozwala odebrać sobie miskę z jedzeniem.


Opiekun: Ola Jasińska
Kontakt w sprawie adopcji
:
Ola (tel. 724 135 335), Magda (tel. 665 443 926)

Galeria zdjęć


fot. Aleksandra Jasińska, Krzysztof Ciesielski

lapkaWirtualnymi Psi-jaciółkami Harrego są Ola i Magda Jasińskie.



Fafoł

Opis
W schronisku od: listopad 2015 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 7 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: różny


Fafoł zamieszkał w schronisku w listopadzie 2015 roku. Nie wyglądał wówczas najlepiej. Zapadnięte boki, charakterystyczne opuszczone dolne powieki wypełnione łzami. Rezygnacja, to słowo cisnęło się nam na usta, gdy patrzeliśmy na nowego przybysza.
Całe ciało Fafoła, każde jego spojrzenie i ruch, pokazywały jak bardzo człowiek zawiódł. Wiedzieliśmy, że w pierwszej kolejności musimy wyleczyć zranioną psychikę tego pięknego psiaka.
Sandra nie czekała ani chwili. Poświęcała mu tyle czasu, ile to było tylko możliwe. Zachęcała do wspólnych zabaw na wybiegu, wspólnych spacerów. Krok po kroczku przywracała mu wiarę w człowieka. Fafołek dał się poznać jako wspaniały, silny, ale łagodny, skory do zabaw pies.
W końcu nadeszła wiosna 2016 roku. Schronisko odwiedzili Artur z Dianką. Stanęli przed kojcem Fafoła i już zostali. Fafoł rozkochał ich w sobie od pierwszego wejrzenia. Niestety Artur i Diana nie mogą adoptować Fafoła. Mają już pieska, a nasz „przystojniak” nie przepada za innymi czworonogami.

Jednak każdą wolną chwilę Artur poświęca swojemu ulubieńcowi. Dzięki temu, gdy sięgamy pamięcią wstecz, nie możemy uwierzyć w przemianę Fafoła, zarówno fizyczną jak i psychiczną.
Fafoł ma teraz wspaniałą sylwetkę, bardzo przypominającą rasę tosa inu. Krótka, lśniąca sierść i charakterystyczne długie fafle, wyraźnie wyróżniają go na tle innych psiaków. Opieka Artura i wielka przyjaźń między nimi sprawiły, że dzisiaj Fafoł to piękny, zadbany pies. Co więcej, uwielbia zabawy z piłką i nie tylko. Ma w sobie mnóstwo energii i siły. Kocha ludzi i bliski z nimi kontakt. Uwielbia też kąpiele i nie przeszkadzają mu wszelkie zabiegi kosmetyczne. Nadal jednak trudno znosi rozstania ze swoim opiekunem i bardzo niechętnie wraca do swojego kojca.
Byłby doskonałym towarzyszem dla osoby aktywnej. Super, gdyby mógł zamieszkać w domu z ogrodem i tam rozgrywać mecze piłki nożnej ze swoją nową kochającą rodziną.


Opiekun: Artur i Diana Raich
Kontakt w sprawie adopcji
:
Artur (tel. 797 626 940), Sandra (tel. 502 690 314)

Galeria zdjęć


fot. Artur Zaczyk, Aleksandra Jasińska, Karolina Torzewska

lapkaWirtualnym Psi-jacielem Fafoła jest Artur Raich.



Ślepek

Opis
W schronisku od: kwiecień 2013 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 7 lat
Ty
p: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: różny


Ta historia należy do najsmutniejszych w naszym schronie… Imię psa od razu sugeruje jego ułomność: nie widzi… Ślepek został porzucony przez właściciela najprawdopodobniej wtedy, gdy tracił wzrok. Stał się “niepotrzebny i kłopotliwy”. W naszym schronisku ma swój kojec, którego nie dzieli z innym psem. To maksimum komfortu, jaki możemy mu tutaj zapewnić. Ślepek to duży, poczciwy i szalenie łagodny pies. Doskonale radzi sobie w terenie; do końca nie wiemy jak on to robi, ale zawsze wie, gdzie skręcić i na co uważać. Na wybiegu nawet sobie biega. Oczywiście zawsze go asekurujemy i dbamy, by nic mu się nie przydarzyło. Piesek ten bardzo pragnie towarzystwa człowieka. Lubi być przytulany i drapany. Uważnie nasłuchuje i kiedy tylko nabierze pewności, że wolontariusz idzie po niego, uśmiecha się całym pyskiem. To stary, około dwunastoletni pies. Niewiele mu już zostało. Jest bardzo odporny i silny. Przetrwał najgorsze zimy i najbardziej upalne lata. Z powodu ślepoty absolutnie nikt nigdy nie zainteresował się adopcją tego czworonoga, a Ślepek nie wymaga dużo. Potrzebna mu jedynie: miłość, spokojny sen w legowisku, jedzonko i krótkie spacery. Reaguje na głos. Pewnie wysłuchałby opowieści o tym, jak minął dzień jego pani/panu. Ślepek ma nosa do ludzi, wyczuwa tych złych – bo Ślepek widzi sercem… Wierzymy, że Ślepkowi uda się spędzić ostatnie chwile w towarzystwie dobrego człowieka.


Opiekun: Oliwia Jurkiewicz
Kontakt w sprawie adopcji
:
Roksana (tel. 692 524 568), Sandra (tel. 502 690 314)

Galeria zdjęć


fot. Karolina Torzewska

lapkaWirtualnymi Psi-jaciółmi Ślepka są Marlena i Paweł.


DSC_0207
Bond

Opis
W schronisku od: grudzień 2015 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 4 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: różny


Brak opisu.


Opiekun: Roksana Jurkiewicz
Kontakt w sprawie adopcji
:
Roksana (tel. 692 524 568), Sandra (tel. 502 690 314)

Galeria zdjęć


fot. Karolina Torzewska

lapkaWirtualną Psi-jaciółką Bonda jest Roxana.



Ciapek

Opis
W schronisku od: listopad 2008 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 2 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: pozytywny


Paleta sankcji w polskim kodeksie karnym jest dość szeroka. Kara pozbawienia wolności za poszczególne przestępstwa jest orzekana na różne okresy. W wielkim uproszczeniu, na przykład za zabójstwo grozi kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 8 lat (…).
Zastanawiacie się Państwo zapewne do czego zmierza ten wstęp i jaki to ma związek z bohaterem niniejszego postu? Teoretycznie żaden, ale gdyby pochylić się nad losem podopiecznych schroniska i porównać go do losu skazanych, to z łatwością niestety dostrzeżemy wiele podobieństw. Bo czymże jest kara pozbawienia wolności, jak nie przymusowym umieszczeniem skazanego w zamkniętym pomieszczeniu, bez swobodnego kontaktu ze światem zewnętrznym? Te podobieństwa wywołują ogromne poczucie niesprawiedliwości, bo przecież więzienie jest miejscem dla tych, którzy popełnili czyny zabronione, a schroniskowy kojec, lokum dla ofiar bezduszności, głupoty i nieodpowiedzialności człowieka. Jaką więc okrutną zbrodnię popełnił Ciapek, że od listopada 2008 roku, odbywa „karę pozbawienia wolności”? I jaki jest ostateczny wyrok dla niego? Dożywocie?
To wszystko brzmi bardzo okrutnie, ale trudno pisać inaczej, gdy od tylu lat przyglądamy się cudownemu pieskowi, który nigdy nikomu nie zrobił krzywdy, nikomu się nie narzucał i odsiaduje karę za niewinność. Dotąd nikt nie dał mu szansy na szczęśliwe życie, nikt nie zechciał podarować mu miejsca w swej rodzinie.
Ciapuś trafił do schroniska w wieku ok. 2-3 lat. Był psychicznym wrakiem. Skulony ze strachu przez bardzo, bardzo długi czas nie opuszczał drewnianej budy w obecności człowieka. Gdy w końcu pokonał tę barierę strachu, potrzeba było dużo cierpliwości i pracy, by zdobyć jego zaufanie na tyle, by w ogóle pozwolił się wyprowadzić na spacer. Każdy gwałtowny ruch w jego obecności, uniesiona ręka, trzask łamanej gałązki, czy krzyk powodowały, że natychmiast się kulił i sparaliżowany strachem nie mógł się poruszyć. Nasi byli wolontariusze, Dorota i Roman, poświęcali Ciapusiowi sporo uwagi i każdy sobotni spacer. Przy nich psinka czuł się coraz bardziej bezpiecznie, ale wobec innych osób wciąż był niezwykle zachowawczy. Baliśmy się bardzo o niego, gdy Dorota z Romanem przestali przyjeżdżać do schroniska. Wtedy jednak w schroniskowym życiu Ciapka pojawiła się młoda wolontariuszka Julia. Niewątpliwie ta para była sobie pisana. Ciapek przy Julce rozkwita. Stał się zdecydowanie bardziej ufny, odmłodniał i cieszy się, gdy widzi zbliżającego się do kojca wolontariusza ze smyczą w ręku. Kiedyś to było nie do pomyślenia. Gdy ktoś podchodził do krat kojca, Ciapek chował się do budy, a teraz trzeba bardzo uważać, by nie smyknął między nogami sam na spacerek. Oczywiście nadal jest nieco wycofany i bacznie obserwuje każdy ruch człowieka, jakby bał się czegoś, ale gdy tylko upewni się, że nic mu nie grozi, chętnie przytula się do opiekunki i poddaje pieszczotom. Uwielbia zabawy z nią, szczególnie na wybiegu. Niezbyt komfortowo czuje się na dużych, otwartych przestrzeniach. Dlatego podczas sobotnich spacerów, Julka unika raczej hasania z Ciapkiem po polu, bo staje się wyraźnie podenerwowany i lękliwy. Za to spacer po lesie jest dla obojga ogromną przyjemnością, szczególnie, że Ciapek bardzo ładnie chodzi na luźnej smyczy. Nie szarpie, nie ciągnie, no chyba, że zaabsorbuje go jakiś nowy zapach podczas przechadzki.
Jest także bardzo uległy wobec swoich czworonożnych współbraci. Nie wdaje się w żadne zwady z nimi, a wręcz przeciwnie. Zaczepiany, wycofuje się w kącik, pokazując tym samym, że nie ma zamiaru siłować się z kimkolwiek. Chętnie zaś zawiera przyjaźnie z psiakami pozytywnie doń nastawionymi. Nie ma dla niego znaczenia, czy to suczka, czy piesek, mały czy duży. Jeśli tylko nie czuje się z jego strony zagrożony, będzie dla każdego świetnym kompanem.
Ciapuś, jak większość mieszkańców bidula, jest ogromnym łasuchem, ale nie ma problemów z nadwagą. Mieszkał w kojcu z Glorią, pokaźnych rozmiarów sunią, która niechętnie dzieliła się z kumplem czymkolwiek. Ciapek więc musiał się zadowolić tym, czego Gloria nie zje i tymi pysznościami, którymi poczęstuje go Julka podczas wspólnych spacerów.
Mimo kilkunastu lat na karku, Ciapek ma w sobie jeszcze sporo energii i ogromną wolę życia. Jest wciąż w świetnej kondycji fizycznej. Trudy przeszłości i zło, jakiego niewątpliwie doświadczył, od ludzkiej istoty, skrywa jedynie jego dusza i smutne, przeszywające spojrzenie.
Wielokrotnie, dzięki Państwu przeżywaliśmy z naszymi podopiecznymi adopcje z kategorii cudu. Marzymy o tym, byśmy mogli niebawem ogłosić kolejną cudowną nowinę, z Ciapusiem w roli głównej.
To kochane stworzenie, w zamian za miłość i przyjaźń, bezpieczny kąt i bliskość troskliwego człowieka, odda całego siebie.


Opiekun: Julia Nowacka
Kontakt w sprawie adopcji
:
Sandra (tel. 502 690 314), Agata (tel. 785 299 967)

Galeria zdjęć


fot. Aleksandra Jasińska, Karolina Torzewska



Rami

Opis
W schronisku od: lipiec 2015 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 6 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: neutralny


Wschód – kojec B IV. Dwie duże budy, nieco wygryzione od wewnątrz, przez co kruszy się styropian je ocieplający. W budach słoma, ugnieciona nieco na kształt ptasiego gniazda. Szare ściany kojca, pełne do połowy, a od góry otwory umożliwiające znikomy kontakt z sąsiadem. Zimna, wilgotna posadzka, miejscami lekko wyszczerbiona, a w szczelinach trudne do usunięcia nieczystości. Dwie duże metalowe miski pełne suchej karmy oraz duże białe plastikowe wiadro, do połowy wypełnione wodą.
Oto cały świat Ramiego, przez 24 godziny dziennie, 7 dni w tygodniu. Ktoś powie, „przecież on i tak nie widzi na jedno oko, więc i tak mu wszystko jedno.” Jednak tak może powiedzieć wyłącznie ktoś, kto nigdy nie dostąpił zaszczytu psiej przyjaźni, bo zwyczajnie na nią nie zasłużył.
To prawda Rami nie widzi na prawe oczko, a i lewe zaczyna być coraz słabsze. Ale los nie odebrał mu pozostałych zmysłów, a przede wszystkim nie odebrał mu serca, więc nie jest mu wszystko jedno, bo czuje, cierpi i kocha.

On nie skacze w kojcu na widok człowieka, nie odprawia szaleńczych pląsów, by zwrócić na siebie uwagę. On po prostu stoi cichutko przy metalowych prętach, lekko przekręcając główkę na prawą stronę, jakby chciał zdrowym oczkiem objąć całą sylwetkę zbliżającego się opiekuna.
Wystarczy tylko, że usłyszy jego głos, poczuje jego zapach, ożywia się, okręca w kółeczko, podnosi uszka ku górze i leciutko macha swoim pięknym ogonkiem, bo wie, że właśnie czeka go godzinna przechadzka i mizianie na zawołanie. Potem przypięty do smyczy, grzecznie wychodzi z kojca i ochoczo oddaje się spacerom.
Nie zawsze tak było niestety.
Rami trafił do schroniska w lipcu 2015 roku. Miał wówczas prawdopodobnie ok. 5-6 lat. Znaleziony został na cmentarzu. Trudno powiedzieć jak się tam znalazł i dlaczego. Czy był ofiarą wakacji? Czy może jego postępujące kalectwo stało się dla jego właściciela przeszkodą? A może szukał na cmentarzu kogoś za kim tęsknił? Tylko on sam zna odpowiedź na te wszystkie dręczące nas pytania. Faktem jest, że przyjechał do schroniska, przede wszystkim w bardzo złym stanie psychicznym. Cierpienie jakiego musiał niewątpliwie doznać, pozostawiło znaczny ślad.

Bał się człowieka tak przeraźliwie, że przez pręty kojca próbował kąsać, a gdy tylko ktoś wszedł do środka, chował się do budy, bądź uciekał w kącik. Na bliskość dłoni człowieka, reagował powarkiwaniem.
Bardzo długo trwało zanim wyszedł na pierwszy spacer. Było to dla niego ogromne przeżycie, ale już wtedy dał nam sygnały, że jest cudownym, łagodnym psiakiem, ale też bardzo, bardzo kiedyś skrzywdzonym. Wyciągnięta w jego kierunku dłoń do głaskania, powodowała, że natychmiast przyklejał się do podłoża i nieruchomiał. Tak jakby bał się uderzenia. Człowieka musiał mieć zawsze po swojej lewej stronie. Gdy czuł jego obecność z drugiej strony, zaczynał się denerwować, czasem powarkiwać.
Dziś Rami to nie ten sam piechol. Jest mu wszystko jedno, czy opiekun na spacerach jest za nim, przed nim, z prawej, czy lewej strony. Już nie unika jego dłoni, a wręcz przeciwnie domaga się drapania, głaskania, miziania. Kładzie się wtedy na prawym boku. Wyciąga i napręża tylne łapki tak, jakby przeciągał się po spokojnym, pięknym śnie. Wtedy bez reszty oddaje się drapaniu po zadzie, brzuszku i każdym miejscu jego ciałka, raz po raz przekręcając się z boku na grzbiet. Wprost uwielbia takie masaże. Potem wstaje wyraźnie usatysfakcjonowany pieszczotami i odprężony. Kocha też sam tarzać się w trawie i śniegu. Czasem zatrzymuje się przed opiekunem, spogląda na niego, jakby chciał powiedzieć „dziękuję” i po prostu rusza dalej. Z każdym spacerem otwiera się coraz bardziej i nabiera zaufania do człowieka. Hitem ostatniej przechadzki było to, że Ramciu po jednym z kolejnych masaży wstał i zamiast jak zwykle z animuszem ruszyć do przodu, radośnie skoczył na ramiona opiekuna. Konsekwentny i wymagający opiekun zganiłby takie zachowanie u swojego pupila, ale taki gest w wykonaniu Ramiego, to dla nas ogromna radość wywołująca wzruszenie.
To piękny piesek, troszkę w typie border collie, ale znacznie większy. Dlatego fantastycznie byłoby, gdyby mógł zamieszkać w domu z ogrodem. Rami to piesek, który z całą pewnością świetnie odnajdzie się w domu, u stóp swojego ukochanego pana. Dla niego najistotniejsze jest, by nowy pan dał mu poczucie bezpieczeństwa, stabilizację, spokój i miłość. Jest duży i silny, ale nie ciągnie na smyczy. Stara się dostosować do tempa opiekuna.

Nie jest zaborczy podczas jedzenia. Kojec schroniskowy dzielił z dużo młodszym i niezwykle żywiołowym Bazylem, ale to Rami rozdawał karty. Nie był jednak przy tym agresywny, nie wdawał się w bójki z towarzyszem.
Mamy nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto zechce pomóc Ramiemu wymazać z pamięci duchy przeszłości i przed kim będzie mógł z radością odkrywać swoje kolejne najwspanialsze cechy, które niewątpliwie posiada.


Opiekun: Magdalena Jasińska
Kontakt w sprawie adopcji
:
Magda (tel. 665 443 926), Ola (tel. 724 135 335)

Galeria zdjęć

fot. Artur Zaczyk, Aleksandra Jasińska

lapkaWirtualną Psi-jaciółką Ramiego jest Monika Geppert.



Zeus

Opis
W schronisku od: wrzesień 2016 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 4 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: raczej pozytywny
Stosunek do innych psów: pozytywny


Gdyby choć po trosze życie Zeusa zaczerpnęło z mitologii i miał on nad sobą opiekę swego imiennika – władcy wszystkich bogów i ludzi, dziś nie prosilibyśmy o dom dla niego. Jak na Zeusa przystało, mieszkałby we wspaniałej posiadłości i cieszył się szacunkiem i miłością domowników.
Niestety jego obecne życie nie jest królewskie, ale wierzymy, że takim może się stać. Ci, którzy czytali „Mitologię grecką”, doskonale pamiętają, że życie Zeusa za młodu też nie było łatwe. Musiał ukrywać się przed własnym ojcem Kronosem, by nie zostać przezeń pożartym.
Nasz podopieczny z całą pewnością też nie miał łatwego życia. Trafił do schroniska we wrześniu 2016 roku. Został wraz ze swoim bratem Diego oddany przez właściciela, który twierdził, że są agresywne.

Psy były w fatalnym stanie emocjonalnym. Nagle znalazły się razem w niewielkim kojcu, w obcym miejscu, w sąsiedztwie kilkudziesięciu innych ujadających psów. Gdy podchodziliśmy do krat, patrzyły spode łbów zdziczałym wzrokiem i trzymały się jak najdalej od nas. Oba skulone: Zeus na budzie, Diego na betonie, przyklejony dosłownie do budy. Zachowywały się tak, jakby pierwszy raz w życiu zobaczyły człowieka, albo jakby kojarzyły go wyłącznie z bólem i cierpieniem. Zeus wyraźnie pobudzony, obserwował każdy nasz ruch, warczał z daleka, ale nawet nie spróbował zbliżyć się do furtki, nie atakował. Diego skulony drżał i patrzył z takim strachem, jakby chciał się stać niewidzialnym.
Na początku sądziliśmy, że powód oddania psów, może być prawdziwy, ale z dnia na dzień obserwowaliśmy jak pieski zaczynają się otwierać. Okazało się, że Zeus ma dość dominującą naturę w stosunku do swojego brata, dlatego pieski zostały rozdzielone. Była to naprawdę słuszna decyzja.
Zeusa pod swoją opiekę wzięła Ola. Pies z dnia na dzień robił postępy, ale wciąż niektóre jego zachowania były niejasne. Skontaktowaliśmy się z behawiorystą i przedstawiliśmy każdą naszą obserwację Zeuska. Opowiedzieliśmy o tym, że są osoby, których nie akceptuje, ale w znakomitej większości jest przyjaźnie nastawiony do człowieka. Mówiliśmy, że ucieka zdziczały do budy, gdy pracownik schroniska wchodzi do kojca z łopatą, by posprzątać. Poinformowaliśmy też o kłopotach z powrotem do boksu po spacerach i o tym, że „przykleja się” płasko brzuchem do podłoża i uszy kładzie po sobie, gdy kogoś się boi. Zachowuje się, jakby przygotowywał się na coś złego, na coś, co za chwilę może sprawić mu ból.

Jeśli jednak w pobliżu znajdzie się ktoś, komu ufa i od kogo wyczuwa przyjazne fluidy, jego radości nie ma końca. Skacze jak szalony tak wysoko, jakby zamierzał sięgnąć chmur. Cieszy się każdym skraweczkiem swego kudłatego ciałka. Ogonem zamiata kojec, jego uszka klapią w podskokach, a bursztynowe oczka odzwierciedlają uśmiech wnętrza. Gdy zmęczy się tymi podskokami, staje na dwóch łapkach, wystawia szary nos między prętami tak daleko, jakby chciał przecisnąć przezeń cały swój łebek i poddać się drapaniu za uszkiem. Potem obejmuje wyciągniętą dłoń człowieka przednimi łapkami i trzyma ją tak mocno, jakby nigdy nie chciał się z nim rozstawać.
Zeus jest dużym pieskiem, z długą sierścią, na pewno wymagającą pielęgnacji. To jednak nie problem w jego przypadku, bo chłopak uwielbia czesanie i każdą pielęgnację. Bez żadnego oporu pozwala tarmosić swoje futro przy ogonie, pod brzuchem, przy łapkach – gdziekolwiek. Zakraplanie uszu to „pikuś”. Buntuje się jednak przy podawaniu leków na odrobaczenie. Nie da się niestety przekupić smakołykiem i nie nabiera się na kamuflaż tabletki w kiełbasce. Trzeba otworzyć jego pysk i w ten sposób podać leki, przytrzymując paszczę w zamknięciu, aż ich nie połknie. Troszkę jest z tym „zachodu” i nie specjalnie mu to odpowiada, ale ostatecznie dzielnie to znosi.
Gdy Ola zabiera go na wybieg, Zeus przemienia się w ogromnego pluszowego micha. Nie interesują go zabawki, piłki, smaczki, czy inne psie czasoumilacze. Zeus chce po prostu być jak najbliżej człowieka. Ociera się o Olkę, kładzie przy niej na grzbiecie, wystawiając brzuszek do drapania, albo zwyczajnie pcha się jej na kolana, by tylko czuć dobry dotyk ludzkiej dłoni.
Sądzimy, że dla Zeuska i jego brata Diego, to wszystko są nowe doznania, że pieski dopiero w schronisku uczą się, że rola psa wcale nie musi się sprowadzać do pracy stróża, straszaka, czy ochroniarza. Zeus już wie, że pies po prostu może być przyjacielem i towarzyszem człowieka. Zeus uczy się tej przyjaźni i miłości. Wie, że bycie z człowiekiem, może być po prostu fajne i bezpieczne.
Mamy nadzieję, że Zeus niebawem dowie się, jak to jest być członkiem wspaniałej rodziny, bo poprzednia na pewno egzaminu z empatii do zwierząt nie zdała. Ani Diego, ani też Zeus nie są psami agresywnymi. Są po prostu niestabilne. Ten stan ich umysłu najprawdopodobniej jest „owocem” złego traktowania przez człowieka. Musiało w ich życiu zadziać się coś, co sprawiło im ogromne cierpienie, a o czym wciąż pamiętają.
Przekonaliśmy się jednak, że niewiele potrzeba, by zdobyć ich przyjaźń. Ze strony człowieka wystarczy empatia, cierpliwość i stabilizacja. To naprawdę niewiele, a przynieść może najwspanialszą nagrodę: miłość i oddanie do samego końca.


Opiekun: Magda i Ola Jasińskie
Kontakt w sprawie adopcji:
Ola (tel. 724 135 335), Magda (tel. 665 443 926)

Galeria zdjęć


fot. Aleksandra Jasińska, Artur Zaczyk, Krzysztof Ciesielski, Karolina Torzewska



Chappi

Opis
W schronisku od: październik 2016 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 3 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: /negatywny


Dopiero poznajemy pieska.


Opiekun: Marta Szymkowiak
Kontakt w sprawie adopcji:
Magda (tel. 665 443 926), Sandra (tel. 502 690 314)

Galeria zdjęć


fot. Aleksandra Jasińska, Karolina Torzewska



Ari

Opis
W schronisku od: marzec 2016 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 7 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: różny
Stosunek do innych psów: różny


Ten piękny, kilkuletni, długowłosy owczarek niemiecki trafił do schroniska w marcu 2016 roku. Właściciel oddając go, właściwie nic nie wyjaśnił. Jako powód podał jego agresję. Trudno nam było w to uwierzyć, gdyż w stosunku do nas był bardzo przyjazny. Czasem zdarzało mu się zamruczeć, gdy ktoś przeszkadzał mu podczas jedzenia. Szczególnie pokochał Sandrę. Między nimi wyraźnie zawiązała się nic porozumienia.
Byliśmy pełni nadziei, gdy Ari wzbudzał szerokie zainteresowanie odwiedzających schronisko. Nic dziwnego – to przepiękny pies. Szybko znalazła się wspaniała rodzina, która postanowiła ofiarować mu dom. Niestety nasza radość trwała dosłownie 3 dni. Ari wrócił do schroniska. W nowym domu zaakceptował wyłącznie pana. Swojej nowej opiekunki nie zaakceptował i okazywał to dość stanowczo warczeniem.
Po kilku dniach, do schroniska z zamiarem adopcji przyjechał Pan Gerard. Ari od razu skradł jego serce. Oczywiście opowiedzieliśmy o trudnych zachowania pieska, mimo to pan zdecydował, że będzie z nim pracował i pomoże mu pozbyć się agresji. Gdy okazało się, że sam jednak sobie z tym nie poradzi, zasięgnął porady behawiorysty, który zalecił poddanie go eutanazji. Panu Gerardowi serce mało nie pękło na pół. Pokochał Ariego i wiedział, że psiak poza niepożądanymi zachowaniami, potrafi też być przytulaśny i miły. Nie zastosował się do porady i przywiózł Ariego z powrotem do schroniska.
Byliśmy wdzięczni panu Gerardowi, bo jesteśmy przekonani, że dla Ariego jest ratunek. Jest mądry, uległy i bardzo posłuszny. Przytula się do Sandry i roznosi kojec z radości, gdy widzi ją z daleka. Czasem tylko jakby zamykał się w innym świecie, który przywołuje u niego okrutne wspomnienia.
Porozumieliśmy się ze współpracującym z nami szkoleniowcem i behawiorystą Panem Rafałem Hamerlikiem. Niewykluczone, że u Ariego występuje zespół zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych, bądź ma zaburzenia emocjonalne wynikające z tragicznych przeżyć. Jednym z objawów jest to, że Ari goni własny ogon do tego stopnia, że go okalecza. Zdarza się, że jego ciało nieruchomieje, dając sygnał „nie dotykaj mnie.”
Dla Ariego jest ratunek, ale znacznie łatwiej byłoby, gdyby piesek opuścił schronisko i zaopiekował się nim ktoś, kto każdego dnia będzie mógł poświęcić mu czas na spacery i zapewni mu jak najwięcej ruchu. Ari powinien też dostawać karmę dobrej jakości i być pod stałą opieką weterynaryjną. Zlekceważenie objawów może doprowadzić do różnych schorzeń psa, zarówno układu pokarmowego, oddechowego, jak i chorób skóry.


Opiekun: Agata Antkowiak, Marek Zbieranek, Sandra Nowakowska
Kontakt w sprawie adopcji:
Sandra (tel. 502 690 314), Agata (tel. 785 299 967)

Galeria zdjęć


fot. Karolina Torzewska



Rambo

Opis
W schronisku od: grudzień 2016 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 8 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: różny
Stosunek do innych psów: negatywny


Brak opisu.


Opiekun: Ola Jasińska
Kontakt w sprawie adopcji:
Ola (tel. 724 135 335), Magda (tel. 665 443 926)

Galeria zdjęć


fot. Karolina Torzewska


IMG_8782ralfik
Ralf

Opis
W schronisku od: październik 2015 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 3 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: różny


Brak opisu.


Opiekun: Jakub Sypniewski
Kontakt w sprawie adopcji:
Ola (tel. 724 135 335), Magda (tel. 665 443 926)

Galeria zdjęć


fot. Aleksandra Jasińska

lapkaWirtualną Psi-jaciółką Ralfa jest Agnieszka Wosińska-Przybył.


New_DSC_0115
Leo

Opis
W schronisku od: maj 2017 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 3 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: różny


Dopiero poznajemy pieska.


Opiekun: Benita Kurek
Kontakt w sprawie adopcji:
Ola (tel. 724 135 335), Magda (tel. 665 443 926)

Galeria zdjęć


fot. Aleksandra Jasińska



Rico

Opis
W schronisku od: lipiec 2017 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 1 roku
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: różny
Stosunek do innych psów: pozytywny


Brak opisu.


Opiekun: Ola Jasińska, Jakub Sypniewski
Kontakt w sprawie adopcji:
Ola (tel. 724 135 335), Magda (tel. 665 443 926)

Galeria zdjęć


fot. Aleksandra Jasińska

lapkaWirtualnymi Psi-jaciółmi Rico są Uczniowie klasy 1A z SSP nr 6 we Wrześni wraz z wychowawczynią – Karoliną Rewers.



Szafir

Opis
W schronisku od: sierpień 2017 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 4 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: różny


Dopiero poznajemy pieska.


Opiekun: Kuba Majchrzycki
Kontakt w sprawie adopcji:
Ola (tel. 724 135 335), Magda (tel. 665 443 926)

Galeria zdjęć


fot. Aleksandra Jasińska



Boczek

Opis
W schronisku od: październik 2017 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 2 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: pozytywny


Sonia i Boczek – adopcja tylko w pakiecie. Bo przyjaciół nie można rozdzielać!
Mały biały domek z czerwoną dachówką. Drewniane okiennice, a w nich koralowe pelargonie. Przed domkiem mały warzywniak i klombiki z kolorowym kwieciem. Za domkiem rozprzestrzeniająca się na ogromnym obszarze dolina porośnięta łanami zbóż, przeplatanymi chabrami i makami oraz zielonymi trawami, spomiędzy których wyglądają żółte główki mlecza. Za otaczającym dolinę płotkiem porośnięte tatarakiem stawy, przy których wieczorami słychać żabi rechot oraz zielony las skrywający niejedną tajemnicę.
Taką bajkową krainę, wymarzyć byśmy chcieli dla Sonii i Boczka. Oczywiście idealizujemy nasze pragnienia, bo przecież tak naprawdę szukamy dla tej cudownej pary bernardynów, po prostu wspaniałego domu, z ciepłą, pełną miłości atmosferą i ludźmi, którzy będą dlań przyjaciółmi, przewodnikami i najwspanialszymi na świecie opiekunami.
Historia Sonii i Boczka wzrusza i oburza jednocześnie. Oba molosy wychowywały się razem na jednej posesji. Zważywszy na ich sporą niedowagę w momencie przybycia do schroniska, karmienie ich pozostawiało wiele do życzenia. Nic więc dziwnego, że Sonia i Boczek same szukały czegoś, co dałoby się pożreć. Dobrze wykarmiony i zadbany pies, nie napycha sobie żołądka na zapas. Wybór padł na prosiaczka, za którego miały „pójść pod topór”. Właściciele jeździli od weterynarza do weterynarza, by znaleźć tego, który wykona wyrok eutanazji na „psach mordercach”. Na całe szczęście żaden z psich doktorów, nie pozwolił na uśpienie młodych, zdrowych i niezwykle przyjaznych psiaków i jeden z nich zawiadomił nas o zamierzeniach właścicieli. Z obawy o życie tej pary, musieliśmy interweniować. Bez chwili zawahania, właściciele oddali pieski pod naszą opiekę. I tak oto schronisko ratuje kolejne dwa cudowne stworzenia, bezcenne życie Sonii i Boczka.
Gwarantujemy, że każdy z Was, kto poznałby te pieski, czy choćby przez moment z nimi obcował, łapałby się za głowę, próbując zrozumieć decyzję o ich eutanazji. To jedne z najbardziej sympatycznych, radosnych i przytulaśnych stworzeń w schronisku. Dwa ogromne pluszaki, co nie oznacza, że należy zapominać o ich sporych rozmiarach i możliwościach.
Sonia jest starsza od Boczka o 3 lata i to widać po jej zachowaniu. Jest bardzo czujna, spokojna, zrównoważona. Podczas spacerów uważnie i z ogromnym zaciekawieniem obserwuje całe otoczenie. Czasem zamyśli się, jakby uciekała pamięcią w przeszłość. Za chwilę jednak, nie najlepsze chyba wspomnienia opuszczają ją. Wraca do rzeczywistości, skupia się na swojej opiekunce i jakby z ulgą podchodzi do niej, zachęcając swą potężną kufą jej drobną dłoń do miziania. Wobec innych czworonogów jest raczej powściągliwa. Przygląda się im z zaciekawieniem i raczej ignoruje zaczepki, chyba, że któryś będzie w tych zaczepkach zbyt nachalny. Wtedy Socha dłużna nie pozostanie, co oczywiście kiepsko się skończyć może dla „zaczepnika”. Na smyczy spaceruje jak prawdziwa, dostojna dama. To jednak nie znaczy, że nie ma w sobie nieco wariactwa.
Przy takim kompanie jak Boczuś, nie sposób bez przerwy zachowywać powagę. To 70-kilogramowa kula radości, bomba pozytywnych emocji i szaleństwa. Niestety nie było tak od początku. Ten ogromny piesek w chwili przybycia do schroniska nie miał ani odrobiny pewności siebie. Skulony między budami, dosłownie wtapiał się w ścianę kojca, gdy widział, że ktoś wchodzi do środka. Jakby chciał zapaść się pod ziemię lub stać się niewidzialnym. Założenie mu obroży, jego opiekunce zajęło 2 tygodnie. Pierwsze wyjście na spacer było dla niego ogromnym przeżyciem, niemalże traumą. Zamiast poznawać nowe otoczenie, on przerażony czołgał się jak po poligonie. Na całe szczęście to minęło. Boczuś przekonał się, że nie każda ludzka dłoń krzywdzi, a spacer może być całkiem przyjemny.
Obecnie, to nie te same pieski, które w październiku 2017 r. trafiły do schroniska. Nie tylko przybrały ciut na wadze, ale przede wszystkim podniosła się z kolan ich psychika. Sonia i Boczek tworzą doskonały, uzupełniający się duet. Chwilami Sonia zrzuca z siebie wspomnianą wyżej powagę i towarzyszy Boczkowi w szaleńczych zabawach, budząc w sobie szczenięcą radość i wariactwo. Boczuś natomiast czerpie ze swej towarzyszki najlepszy wzór podczas wspólnych spacerów. Naśladuje ją niemalże we wszystkim, więc gdy spacerują po przedmieściach Wrześni, wyglądają jak dwa, dostojne, świetnie wyszkolone, z doskonałymi manierami stwory. Nie ma przechodnia, który z uznaniem by się za nimi nie obejrzał.
Wspólne przeżycia, szczególnie te traumatyczne spowodowały, że Sonia i Boczek są ze sobą bardzo związane. Sonia na spacerze cały czas kontroluje, czy młodzian gdzieś nie zaginął, a on bywa, że nie chce wyjść z kojca na spacer, gdy Sonia w nim zostaje. Właśnie dlatego szukamy dla nich jednego domu, w którym mogą zamieszkać razem. Ponieważ to spore pieski, cudownie, gdyby miały duży, ogrodzony teren do biegania. Poza tym Boczek ma problemy z wchodzeniem do budy, byłoby więc cudownie, gdyby po szalonym dniu mogły zasnąć, jeśli nie w domu, to w wygodnym pomieszczeniu gospodarczym, które dawałoby im schronienie, przed mrozem i upałami oraz wszelkimi opadami i niekorzystną aurą.
Wierzymy głęboko, że gdzieś na świecie odnajdą swą cudowną przystań, może nie tę naszą wyidealizowaną, ale na pewno taką, w której nic im nie zagrozi i będą po prostu szczęśliwe.


Opiekun: Roksana Jurkiewicz
Kontakt w sprawie adopcji:
Roksana (tel. 692 524 568), Magda (tel. 785 532 837)

Galeria zdjęć


fot. Aleksandra Jasińska



Dudek

Opis
W schronisku od: marzec 2013 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 3 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: różny


Potrzebujesz trenera personalnego? Nie masz motywacji, by zadbać o swoją kondycję? Chciałbyś pobiegać wieczorami, ale szukasz towarzystwa, by było raźniej i bezpieczniej? Mamy super lekarstwo na te bolączki. Wszystkie twoje dylematy rozwiąże Mr Dudek!!!  Gdzie go spotkać? Jak go zdobyć? Ile kosztują konsultacje u niego? To bardzo proste!!! Wystarczy przyjść do schroniska, zajrzeć na jego zachodnią stronę, dojść do trzeciego kojca i waszym oczom ukaże się piękny, pręgowany, umięśniony, wysportowany Mr Dudek. Zdobyć jego zainteresowanie, nie jest trudno. Wystarczy przyjść ze smyczą i zaprosić go na wspólny spacer, a raczej jogging. Ruch to jego żywioł. Energia go rozpiera i kocha biegać. Jednak, aby zdobyć jego serce, trzeba bardziej się wysilić. Wie coś o tym nasza Skarbnik Beatka, która od lat jest ulubioną Opiekunką Dudka.
W jego krwi płynie prawdopodobnie domieszka TTB. Mimo, że pieski tych ras budzą respekt, Duduś to ostoja łagodności. Nie oznacza to wprawdzie, że jest typem nachalnego przytulasa. O nie! Na mizianko Dudka trzeba zapracować. Sprawia wrażenie zupełnie niezainteresowanego bliskim kontaktem z człowiekiem, ale naszym zdaniem to poza, która pomaga mu przetrwać w schronisku już prawie 4 lata. Jest mądrym pieskiem, więc szybko nauczył się nie tęsknić za swoim panem i w mig pojął, że nie wróci już do swojego domku.
Trafił do schronu gdy miał niespełna 3 latka. Był młodziutkim, pełnym energii, poznającym tak naprawdę dopiero świat psiakiem. Ten świat zamknął się nagle w granicach krat kojca. Cała jego przestrzeń to boks schroniskowy. Kontakt z człowiekiem ograniczał się do podania mu strawy, wysprzątania kojca i 2 godzin spaceru tygodniowo. Potrzeby ruchowe Dudka są znacznie szersze, a pragnienie bliskości człowieka zdecydowanie skrywane. Duduś udowadnia nam to coraz częściej. Odkąd Beatka rozpoczęła z nim treningi na długiej, 15-metrowej lince, przekonała się, że spacer z jej pupilem, nie musi być nieustanną gonitwą za nim. Co więcej, odkryła, że Mr Dudek po kilkunastu minutach szaleństwa, przywołany sam do niej wraca, reaguje na komendę „czekaj”, a jakby tego było mało, to wtula się w jej nogi i domaga się głaskania. Czy tak zachowuje się piesek, któremu obojętny jest człowiek?
Duduś jest też ogromnym fanem wszelkiej maści pluszaków. Gdyby zliczyć wszystkie miśki, kaczki i króliczki, które najpierw ukrywał, a z którymi później się rozprawił, to powstałby z tego nieźle wyposażony sklep z zabawkami. Za to żywy gryzoń w budzie w ogóle mu nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie. Razem ze szczurkiem śpi i wcale nie protestuje, gdy ten rozgości się u niego w okresie zimowym.
Toleruje też swoich ziomali. Nie wykazuje wobec nich agresji, chyba, że któryś z nich dobierze się do jego miski. Wtedy nie ma „przebacz”. Walka o żarełko, to prawdziwie męskie starcie. A że warunki fizyczne, tężyzna i kondycja, są u Dudusia na medal, zazwyczaj ze starcia wychodzi z tarczą.
Dudek byłby cudownym towarzyszem aktywnej rodziny i najlepszym partnerem osoby uprawiającej jogging, jazdę na rolkach, itp. Ze względu na spore pokłady energii, marzymy o tym, by Mr Dudek mógł zamieszkać w domu z ogrodem. On potrzebuje przestrzeni, ale i codziennego kontaktu z kochającym go człowiekiem. Nie zaznał wiele miłości w swoim życiu, którego 2/3 spędził w schronisku. Widzimy jednak jak bardzo jej łaknie i jak chętnie uczy się wszystkiego.
Dla każdego, kto zdobędzie klucz do serca Mr Dudka, będzie on najwierniejszym, najbardziej oddanym przyjacielem.


Opiekun: Beata Nowak
Kontakt w sprawie adopcji:
Beata (tel. 504 190 172), Magda (tel. 665 443 926)

Galeria zdjęć


fot. Artur Zaczyk, Aleksandra Jasińska


36981016_1119313368220884_5958798533678071808_n
Bolt

Opis
W schronisku od: grudzień 2015 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 4 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: neutralny


Dopiero poznajemy pieska.


Opiekun: Szymon Wesołowski
Kontakt w sprawie adopcji:
Magda (tel. 665 443 926), Ola (tel. 724 135 335)

Galeria zdjęć


fot. Aleksandra Jasińska


DB4133B0-3C9D-4D84-BFFB-C55F7CC85664
Mentor

Opis
W schronisku od: kwiecień 2018 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 2 lat
Typ: osika
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: pozytywny


Dopiero poznajemy pieska.


Opiekun: Magda Jasińska
Kontakt w sprawie adopcji:
Magda (tel. 665 443 926), Ola (tel. 724 135 335)

Galeria zdjęć


fot. Aleksandra Jasińska


Armin

Opis
W schronisku od: lipiec 2018 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 6 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: różny
Stosunek do innych psów: negatywny


Dopiero poznajemy pieska.


Opiekun: Ola Jasińska
Kontakt w sprawie adopcji:
Ola (tel. 724 135 335), Magda (tel. 665 443 926)

Galeria zdjęć
x


Borys

Opis
W schronisku od: czerwiec 2018 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 5 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: raczej neutralny


Dopiero poznajemy pieska.


Opiekun: brak stałego opiekuna
Kontakt w sprawie adopcji:
Lidka (tel. 662 034 137), Ola (tel. 724 135 335)

Galeria zdjęć
x


 


183DF481-2689-412C-A801-E21A22A95B2FBRUNO
Bruno

Opis
W schronisku od: sierpień 2018 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 4 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: różny
Stosunek do innych psów: różny


Opiekunka o Bruno:
„Dziś opowiem Wam o Bruno, wulkanie energii na czterech łapkach. Zacznijmy od tego, że jak tylko wróciłam do schroniska po krótkim urlopie moja siostra zaprowadziła mnie do psiaka, który trafił tam podczas mojej nieobecności. Z uwagi na to, że jestem miłośniczką labradorów (zwłaszcza czarnych) pokochałam Bruno od pierwszego wejrzenia.
Podczas pierwszego kontaktu z tym psiakiem byłam pod wrażeniem jego dobrych manier, grzecznie czekał aż założę mu obrożę i zapnę smycz, po czym powoli poszliśmy na spacer. Ja wówczas całą drogę zachwycałam się moim nowym podopiecznym. Na kolejnych wolontariatach zapoznawałam go z innymi psiakami, pozawałam jego podejście do nich. Zabierałam go nad rzeczkę, czy na spacer wzdłuż ruchliwej ulicy. Dziś wiem, że nie straszny mu hałas, czy towarzystwo innych psiaków. Jednak nie na każdego reaguje pozytywnie. Spacerować może w obecności innych psów, zwłaszcza takich neutralnie nastawionych. Bruno obszczekuje głównie psiaki, które go prowokują. Podczas swobodnego biegania na wybiegu nie jest najfajniejszym kumplem do zabaw bo zwyczajnie podkrada innym zabawki i jest przy tym bardzo dominujący.
Bruno jest bardzo wesołym i żywiołowym psiakiem, dlatego czasem ciężko mu się skupić na konkretnym zadaniu, jednak przy odrobinie wysiłku ze strony opiekuna będzie można go jeszcze wiele nauczyć. Bardzo dobrze reaguje na zabawki i przysmaki więc motywację do pracy ma.
Z uwagi na jego charakterek wolałabym żeby w jego nowym domu nie było małych dzieci. Bruno czasem lubi być uparty lub nieposłuszny. Nie wykazywał agresji ale nie chciałabym ryzykować, że ją wykaże dlatego szukam dla niego odpowiedzialnego i stanowczego opiekuna, który będzie pracował z Bruno i kontynuował z nim naukę dobrych manier.
Nie jestem mistrzynią w ocenianiu wieku psa, ale wydaje mi się, że może mieć około 3-4 lat. Uważam, że będzie świetnym kompanem dla osoby aktywnej, bardzo lubi biegać, bawić się i chętnie wskakuje na przeszkody.
Na pewno będzie dobrym przyjacielem”.


Opiekun: Agata Antkowiak
Kontakt w sprawie adopcji:
Agata (tel. 785 299 967), Marek (tel. 693 094 229)

Galeria zdjęć


fot. Karolina Torzewska