Odsyłamy Państwa także do zakładki Nasze psy w fundacjach. Nasi byli, a obecnie podopieczni fundacji wciąż czekają na adopcję.



Gloria

Opis
W schronisku od: październik 2016 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 6 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: raczej negatywny


Brak opisu.


Opiekun: Lidka Winiecka
Kontakt w sprawie adopcji
:
Lidka (tel. 662 034 137), Magda (tel. 665 443 926)

Galeria zdjęć

fot. Karolina Torzewska, Aleksandra Jasińska

lapkaWirtualnym Psi-jacielem Glorii jest Robert Banasiewicz z Dom-REHAB.



Hera

Hera przebywa w domu tymczasowym. Dalej szuka domu stałego.

Opis
W schronisku od: luty 2016 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 5 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: różny


Kiedy ktoś cię opuszcza, nie tylko ogarnia cię tęsknota, ale rozpada się na kawałeczki cały mały świat, który razem budowaliście. Gdziekolwiek nie spojrzysz, dostrzegasz miejsca, które przypominają wasze wspólne wędrówki i chwile zabawy. Kogokolwiek nie spotkasz, próbujesz doszukać się znajomych gestów, słów, zapachów. Jakichkolwiek cech, które przypominają o ukochanym przyjacielu, tym który dał nadzieję, a potem odszedł w najtrudniejszym dla ciebie momencie. Starasz się zapomnieć, poszukać ukojenia bólu we śnie. Ale on nie mija, bo to potworne rozczarowanie człowiekiem spotyka cię kolejny raz. 
Nie obwiniaj się, bo mieć przyjaciela w Tobie, Heruniu, jest wielkim zaszczytem. Każdy, kto twego oddania nie docenił, nie jest ciebie wart.
Tyle słów od nas dla Hery, przecudownego stworzenia, zranionego przez człowieka wielokrotnie.
Dziś Hera jak mało kto potrzebuje naszej pomocy. Kiedy blisko dwa miesiące temu rozpoczęła się jej choroba, mieliśmy nadzieję, że wspierana przez swojego schroniskowego opiekuna, szybko ją pokona. Niestety wtedy otrzymała cios dla niej jeszcze bardziej bolesny. Jej ukochany opiekun, w chwili gdy najbardziej go potrzebowała, przestał przychodzić do schroniska, łamiąc jej serce, odbierając siły i chęci do walki z chorobą.

Mimo że sunia otrzymuje leki, jej psychika jest tak sponiewierana, że efekty są praktycznie żadne. Poza tym w schroniskowych warunkach nie jest łatwo o regularność i systematyczność w podawaniu leków, nie wspominając o właściwym karmieniu, spokoju i czułości człowieka, których Hera teraz tak bardzo potrzebuje. W jej brzuszku zbierają się płyny, które coraz bardziej uciskają na serduszko. Jak najszybciej potrzebuje intensywnego leczenia. Każda doba ma w tym przypadku decydujące znaczenie.
Hera wiele złego przeszła w swoim życiu ze strony człowieka. Mamy więc nadzieję, że uda się nam odwrócić od niej złą passę i dozna jeszcze szczęścia, troskliwej opieki i miłości wzajemnej, choć w części tak szczerej, jaką ona darzyć potrafi.
Gdy trafiła do schroniska w lutym 2016 roku, nie należała do piesków przytulasków. Nikt na pewno nie uczył jej, że bycie blisko człowieka może być fajne. Nie radziła sobie z chodzeniem na smyczy, nie zabiegała o pieszczoty, nie próbowała nawiązać kontaktu z towarzyszącym jej wolontariuszem.
Wtedy w schronisku zjawiła się Weronika. Razem z Herą tworzyły super duet. Hera stała się bardziej otwarta, spacery na smyczy nie były już taką udręką dla opiekuna, a reakcja suni na widok Weroniki, wywoływała u wszystkich uśmiech od ucha do ucha. Dziewczyny wykonały razem kawał dobrej roboty i niezwykle się polubiły. Przynajmniej tak nam się wydawało, że sympatia jest obopólna. Dlatego nie mogliśmy uwierzyć, gdy któregoś dnia opiekunka Hery nie przyszła więcej do schroniska. Co więcej, niemalże w tym samym czasie, jej kojcowy towarzysz Diablo, znalazł swojego człowieka na ziemi i pojechał do nowego domku. Sunia bardzo przeżyła te rozstania. Stała się apatyczna, a z czasem jej apatia przerodziła się we frustrację, którą Hercia skierowała w stronę innych psiaków. Niechętnie dogadywała się z nimi, paradoksalnie niezmiennie pozostając w przyjaźni z człowiekiem.
Ucieszyliśmy się więc, gdy pod koniec roku 2016 pojawiła się szansa na dom, także dla Heruni. Adoptujący ją Państwo, zaoferowali jej ogromną posesję, sad, piękny duży kojec i towarzystwo dużo starszego owczarka. O dziwo Hera zaakceptowała jego obecność i wszystko miało mieć szczęśliwe zakończenie, gdyby nie fakt, że sunia 2 dni po adopcji postanowiła pozwiedzać okolicę. Wykorzystała nieszczelność w ogrodzeniu i udała się na wędrówkę. Dzięki życzliwości mieszkańców okolicznych posesji, szybko udało się ją odnaleźć, ale niestety państwo zrezygnowali z adopcji, nie chcąc opiekować się Herą uciekinierką. Tak więc sunia wróciła do schroniska. Nawet nie potrafimy sobie wyobrazić, co ta psina musiała przeżywać.
Wiosna, marzec 2017 roku, miały przełamać złą passę w życiu Hery. To był moment, gdy trafiła pod opiekę Łukasza. Nie raz komentowaliśmy, że ma sunia szczęście, bo taki opiekun to skarb. Poświęcał jej każdą minutę, każdy wolny dzień. Zabierał na wędrówki, jakich żaden inny psiak w schronisku nie doświadczał. Uczył dobrych manier, ładnego chodzenia na smyczy i nagradzał za postępy wspólną zabawą. Byli nierozłączni. Ta przyjaźń trwała nieco ponad rok i skończyła się w najgorszym dla suni momencie. Urażona męska duma okazały się silniejsze od miłości do Hery.
Hera ma prawdopodobnie ok. 7-8 lat. Jest w typie owczarka niemieckiego. Przyjaźnie nastawiona do ludzi, różnie do piesków. Jej charakterystycznie klapnięte lewe uszko dodaje jej tylko uroku. Przepełnione bólem oczy chwytają za serce jak mało co. Wciąż walczy, bo być może gdzieś jeszcze, w jej zagrożonym serduszku tli się odrobina nadziei. A być może podnosi się, bo bardzo chce żyć, bo jednak nikomu nie udało się zabić jej woli istnienia.


Opiekun: Lidka Winiecka
Kontakt w sprawie adopcji
:
Lidka (tel. 662 034 137), Magda (tel. 665 443 926)

Galeria zdjęć

fot. Aleksandra Jasińska, Karolina Torzewska

lapkaWirtualnymi Psi-jaciółmi Hery są Alina, Jarek i Adaś Kozłowscy.



Molly

Opis
W schronisku od: maj 2017 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 4 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: raczej negatywny


Dopiero poznajemy pieska.


Opiekun: brak stałego opiekuna
Kontakt w sprawie adopcji:
Ola (tel. 724 135 335), Magda (tel. 665 443 926)

Galeria zdjęć


fot. Aleksandra Jasińska


25673556_991472754338280_109890159_o
Sonia

Opis
W schronisku od: październik 2017 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 4 lata
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: raczej neutralny


Sonia i Boczek – adopcja tylko w pakiecie. Bo przyjaciół nie można rozdzielać!
Mały biały domek z czerwoną dachówką. Drewniane okiennice, a w nich koralowe pelargonie. Przed domkiem mały warzywniak i klombiki z kolorowym kwieciem. Za domkiem rozprzestrzeniająca się na ogromnym obszarze dolina porośnięta łanami zbóż, przeplatanymi chabrami i makami oraz zielonymi trawami, spomiędzy których wyglądają żółte główki mlecza. Za otaczającym dolinę płotkiem porośnięte tatarakiem stawy, przy których wieczorami słychać żabi rechot oraz zielony las skrywający niejedną tajemnicę.
Taką bajkową krainę, wymarzyć byśmy chcieli dla Sonii i Boczka. Oczywiście idealizujemy nasze pragnienia, bo przecież tak naprawdę szukamy dla tej cudownej pary bernardynów, po prostu wspaniałego domu, z ciepłą, pełną miłości atmosferą i ludźmi, którzy będą dlań przyjaciółmi, przewodnikami i najwspanialszymi na świecie opiekunami.
Historia Sonii i Boczka wzrusza i oburza jednocześnie. Oba molosy wychowywały się razem na jednej posesji. Zważywszy na ich sporą niedowagę w momencie przybycia do schroniska, karmienie ich pozostawiało wiele do życzenia. Nic więc dziwnego, że Sonia i Boczek same szukały czegoś, co dałoby się pożreć. Dobrze wykarmiony i zadbany pies, nie napycha sobie żołądka na zapas. Wybór padł na prosiaczka, za którego miały „pójść pod topór”. Właściciele jeździli od weterynarza do weterynarza, by znaleźć tego, który wykona wyrok eutanazji na „psach mordercach”. Na całe szczęście żaden z psich doktorów, nie pozwolił na uśpienie młodych, zdrowych i niezwykle przyjaznych psiaków i jeden z nich zawiadomił nas o zamierzeniach właścicieli. Z obawy o życie tej pary, musieliśmy interweniować. Bez chwili zawahania, właściciele oddali pieski pod naszą opiekę. I tak oto schronisko ratuje kolejne dwa cudowne stworzenia, bezcenne życie Sonii i Boczka.
Gwarantujemy, że każdy z Was, kto poznałby te pieski, czy choćby przez moment z nimi obcował, łapałby się za głowę, próbując zrozumieć decyzję o ich eutanazji. To jedne z najbardziej sympatycznych, radosnych i przytulaśnych stworzeń w schronisku. Dwa ogromne pluszaki, co nie oznacza, że należy zapominać o ich sporych rozmiarach i możliwościach.
Sonia jest starsza od Boczka o 3 lata i to widać po jej zachowaniu. Jest bardzo czujna, spokojna, zrównoważona. Podczas spacerów uważnie i z ogromnym zaciekawieniem obserwuje całe otoczenie. Czasem zamyśli się, jakby uciekała pamięcią w przeszłość. Za chwilę jednak, nie najlepsze chyba wspomnienia opuszczają ją. Wraca do rzeczywistości, skupia się na swojej opiekunce i jakby z ulgą podchodzi do niej, zachęcając swą potężną kufą jej drobną dłoń do miziania. Wobec innych czworonogów jest raczej powściągliwa. Przygląda się im z zaciekawieniem i raczej ignoruje zaczepki, chyba, że któryś będzie w tych zaczepkach zbyt nachalny. Wtedy Socha dłużna nie pozostanie, co oczywiście kiepsko się skończyć może dla “zaczepnika”. Na smyczy spaceruje jak prawdziwa, dostojna dama. To jednak nie znaczy, że nie ma w sobie nieco wariactwa.
Przy takim kompanie jak Boczuś, nie sposób bez przerwy zachowywać powagę. To 70-kilogramowa kula radości, bomba pozytywnych emocji i szaleństwa. Niestety nie było tak od początku. Ten ogromny piesek w chwili przybycia do schroniska nie miał ani odrobiny pewności siebie. Skulony między budami, dosłownie wtapiał się w ścianę kojca, gdy widział, że ktoś wchodzi do środka. Jakby chciał zapaść się pod ziemię lub stać się niewidzialnym. Założenie mu obroży, jego opiekunce zajęło 2 tygodnie. Pierwsze wyjście na spacer było dla niego ogromnym przeżyciem, niemalże traumą. Zamiast poznawać nowe otoczenie, on przerażony czołgał się jak po poligonie. Na całe szczęście to minęło. Boczuś przekonał się, że nie każda ludzka dłoń krzywdzi, a spacer może być całkiem przyjemny.
Obecnie, to nie te same pieski, które w październiku 2017 r. trafiły do schroniska. Nie tylko przybrały ciut na wadze, ale przede wszystkim podniosła się z kolan ich psychika. Sonia i Boczek tworzą doskonały, uzupełniający się duet. Chwilami Sonia zrzuca z siebie wspomnianą wyżej powagę i towarzyszy Boczkowi w szaleńczych zabawach, budząc w sobie szczenięcą radość i wariactwo. Boczuś natomiast czerpie ze swej towarzyszki najlepszy wzór podczas wspólnych spacerów. Naśladuje ją niemalże we wszystkim, więc gdy spacerują po przedmieściach Wrześni, wyglądają jak dwa, dostojne, świetnie wyszkolone, z doskonałymi manierami stwory. Nie ma przechodnia, który z uznaniem by się za nimi nie obejrzał.
Wspólne przeżycia, szczególnie te traumatyczne spowodowały, że Sonia i Boczek są ze sobą bardzo związane. Sonia na spacerze cały czas kontroluje, czy młodzian gdzieś nie zaginął, a on bywa, że nie chce wyjść z kojca na spacer, gdy Sonia w nim zostaje. Właśnie dlatego szukamy dla nich jednego domu, w którym mogą zamieszkać razem. Ponieważ to spore pieski, cudownie, gdyby miały duży, ogrodzony teren do biegania. Poza tym Boczek ma problemy z wchodzeniem do budy, byłoby więc cudownie, gdyby po szalonym dniu mogły zasnąć, jeśli nie w domu, to w wygodnym pomieszczeniu gospodarczym, które dawałoby im schronienie, przed mrozem i upałami oraz wszelkimi opadami i niekorzystną aurą.
Wierzymy głęboko, że gdzieś na świecie odnajdą swą cudowną przystań, może nie tę naszą wyidealizowaną, ale na pewno taką, w której nic im nie zagrozi i będą po prostu szczęśliwe.


Opiekun: Magda Matysiak
Kontakt w sprawie adopcji:
Magda (tel. 785 532 837), Roksana (tel. 692 524 568)

Galeria zdjęć


fot. Aleksandra Jasińska

lapkaWirtualną Psi-jaciółką Sonii jest Elżbieta Szymańska.


Luna

Opis
W schronisku od: czerwiec 2018 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 7 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: raczej negatywny


Dopiero poznajemy pieska.


Opiekun: brak stałego opiekuna
Kontakt w sprawie adopcji:
Lidka (tel. 662 034 137), Ola (tel. 724 135 335)


Kari

Opis
W schronisku od: listopad 2018 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 1 roku
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: raczej negatywny


Dopiero poznajemy pieska.


Opiekun: Roksana Jurkiewicz
Kontakt w sprawie adopcji:
Roksana (tel. 692 524 568), Magda (tel. 665 443 926)