Odcinek 8. serialu “Psi-jaciel Forever”. W roli głównej – Hasz.


Niby jamnik, ale nie do końca. Pyszczek wąski, ale troszkę jakby przykrótki i uszka zupełnie nie jamnikowate. Zbyt długie łapki, a korpus zdecydowanie za krótki. Szeroko rozstawione krzywe łapki i dość pokaźna klatka piersiowa jak u buldożka francuskiego, ale na tym to minimalne podobieństwo się kończy. Któż to wie, ile ras w sobie zawiera Hasz.  Lecz, czy to ma znaczenie, gdy się jest tak przyjaznym i wdzięcznym stworzeniem?
Może nie powala urodą, może nie wywołuje westchnień zachwytu na pierwszy rzut oka, nie blokuje linii telefonicznej i nie jest powodem długich kolejek zainteresowanych jego adopcją, ale to tylko dlatego, że zdjęcia nie oddają tego, jak radosnym i przemiłym jest pieseczkiem.
Hasz trafił do schroniska w lipcu 2017. Ach te “cudowne wakacje”. Został znaleziony w lesie i wyraźnie ucieszył się na widok człowieka. Nie wiadomo jak długo błąkał się po nim, ale na pewno przez jakiś czas żywił się wyłącznie tym, co las mu ofiarował. Przez dosłownie 2 dni jego odchody były zlepkiem wyłącznie igliwia i liści. Gdy otrzymał zaś tabletkę na odrobaczenie, to jego stolec sam wędrował po separatce.

Gdy pieski trafiają do bidula, najczęściej obserwujemy u nich na początku strach, przerażenie, wycofanie. Hasz zachowywał się tak, jakby właśnie trafił do lepszego świata. Gdy wchodziliśmy do separatki, nawet nie próbował z niej czmychnąć między naszymi nogami, co zazwyczaj pieski czynią. On grzecznie siadał i patrzył z dołu tymi swoimi radosnymi ślepkami, obserwując każdy nasz ruch. Cóż musiał przeżyć wcześniej, skoro bidul wydał mu się wybawieniem? Ile dób spędził w strachu, tęskniąc za człowiekiem, który go porzucił skazując na cierpienie, a z czasem na pewną śmierć? Niestety te pytania pozostaną retorycznymi.
Bardzo byśmy chcieli oddzielić grubą kreską trudny okres w życiu Hasza i sprawić, by dane mu było poznać prawdziwy raj na ziemi. Niech się chłopak dowie, że schronisko nie musi być szczytem jego marzeń, a swoim radosnym usposobieniem może się dzielić z kimś, kto będzie przy nim dzień i noc, blisko, na zawsze i nigdy go nie porzuci.
Hasz nie jest już młodzieniaszkiem, choć do dziadunia mu jeszcze daleko. Prawdopodobnie może mieć ok. 6-7 lat.
Jest niezwykle przyjaźnie nastawiony do ludzi. Na widok każdego człowieka cieszy się jak oszalały. Podczas sobotniego wolontariatu, na spacery często wyprowadzają go małe dzieci z rodzicami i zawsze jest im trudno rozstawać się z Haszem. Maluch zaraża swoją radością i na pewno wprawi w dobry nastrój największego ponuraka.
Z innymi czworonogami układa mu się nie najgorzej, choć gdy zamieszkał w kojcu z większym od siebie Luckim, nie najlepiej sobie radził. Jest malutkim pieskiem, więc w starciu z innymi nie ma większych szans, więc nie mogliśmy pozwolić by Lucky go poniewierał. Od kiedy jednak zamieszkał z Toffikiem, wszystko było w jak najlepszym porządku. Chłopaki super się dogadywali, a Hasz nie specjalnie nawet reagował na zaczepki Kluski z sąsiedniego kojca.
To mały łakomczuszek. Troszkę mu się przybrało kilogramów, więc częsty ruch na świeżym powietrzu z przyszłą ukochaną rodziną jest jak najbardziej wskazany.
Przy nodze nikt go nie nauczył chodzić, ale przy jego niewielkich rozmiarach, to żaden problem, skoro najmłodsi wolontariusze uwielbiają z nim spacerować.
Ponieważ jest niewielki, nie zajmie dużo miejsca. Wystarczy mu mały kącik u stóp kochanej pańci lub pana.
Jeśli zatem rozważacie adopcję pieska ze schroniska i chcecie uratować przed zimą jakieś stworzenie, pomyślcie o Haszu. Jeśli jednak obawiacie się, bo nie macie dużego mieszkania, to Hasz jest dla Was idealny. Jeśli do tego chcielibyście pokolorować sobie szarugę jesienną i rozweselić długie, zimowe wieczory, to ten mały leśny skrzat sprawi, że w Waszych sercach na zawsze zapanuje wiosna, a z jego oczu każdego poranka i przed zaśnięciem, wyczytacie wdzięczność.


Jeśli ktoś z Państwa chciałby poznać i pokochać Hasza, prosimy o kontakt:
Magdalena (tel. 665 443 926)
Ola (tel. 724 135 335)

lub też przybywajcie do schroniska
w środy między godz. 16:00 a 18:00 lub w soboty między godz. 8:00 a 10:00.

Można też umówić się w schronisku w innym terminie, dzwoniąc na jeden z powyższych numerów.

Uwaga: zastrzegamy sobie prawo przeprowadzenia wizyty przed- i poadopcyjnej!