Odcinek 6. serialu “Psi-jaciel Forever”. W roli głównej – Zeus.


Gdyby choć po trosze życie Zeusa zaczerpnęło z mitologii i miał on nad sobą opiekę swego imiennika – władcy wszystkich bogów i ludzi – dziś nie prosilibyśmy o dom dla niego. Jak na Zeusa przystało, mieszkałby we wspaniałej posiadłości i cieszył się szacunkiem i miłością domowników.
Niestety jego obecne życie nie jest królewskie, ale wierzymy, że takim może się stać. Ci, którzy czytali “Mitologię grecką”, doskonale pamiętają, że życie Zeusa za młodu też nie było łatwe. Musiał ukrywać się przed własnym ojcem Kronosem, by nie zostać przezeń pożartym.
Nasz podopieczny z całą pewnością też nie miał łatwego życia. Trafił do schroniska we wrześniu 2016 roku. Został wraz ze swoim bratem Diego oddany przez właściciela, który twierdził, że są agresywne.
Psy były w fatalnym stanie emocjonalnym. Nagle znalazły się razem w niewielkim kojcu, w obcym miejscu, w sąsiedztwie kilkudziesięciu innych ujadających psów. Gdy podchodziliśmy do krat, patrzyły spode łbów zdziczałym wzrokiem i trzymały się jak najdalej od nas. Oba skulone: Zeus na budzie, Diego na betonie dosłownie przyklejony do budy. Zachowywały się tak, jakby pierwszy raz w życiu zobaczyły człowieka, albo jakby kojarzyły go wyłącznie z bólem i cierpieniem. Zeus wyraźnie pobudzony, obserwował każdy nasz ruch, warczał z daleka, ale nawet nie spróbował zbliżyć się do furtki, nie atakował. Diego skulony drżał i patrzył z takim strachem, jakby chciał się stać niewidzialnym.
Na początku sądziliśmy, że powód oddania psów, może być prawdziwy, ale z dnia na dzień obserwowaliśmy jak pieski zaczynają się otwierać. Okazało się, że Zeus ma dość dominującą naturę w stosunku do swojego brata, dlatego pieski zostały rozdzielone. Była to naprawdę słuszna decyzja.
Zeusa pod swoją opiekę wzięła Ola. Pies z dnia na dzień robił postępy, ale wciąż niektóre jego zachowania były niejasne. Skontaktowaliśmy się z behawiorystą i przedstawiliśmy każdą naszą obserwację Zeuska. Opowiedzieliśmy o tym, że są osoby, których nie akceptuje, ale w znakomitej większości jest przyjaźnie nastawiony do człowieka. Mówiliśmy, że ucieka zdziczały do budy, gdy pracownik schroniska wchodzi do kojca z łopatą, by posprzątać. Poinformowaliśmy też o kłopotach z powrotem do boksu po spacerach i o tym, że “przykleja się” płasko brzuchem do podłoża i uszy kładzie po sobie, gdy kogoś się boi. Zachowuje się, jakby przygotowywał się na coś złego, na coś, co za chwilę może sprawić mu ból.
Jeśli jednak w pobliżu znajdzie się ktoś, komu ufa i od kogo wyczuwa przyjazne fluidy, jego radości nie ma końca. Skacze jak szalony tak wysoko, jakby zamierzał sięgnąć chmur. Cieszy się każdym skraweczkiem swego kudłatego ciałka. Ogonem zamiata kojec, jego uszka klapią w podskokach, a bursztynowe oczka odzwierciedlają uśmiech wnętrza. Gdy zmęczy się tymi podskokami, staje na dwóch łapkach, wystawia szary nos między prętami tak daleko, jakby chciał przecisnąć przezeń cały swój łebek i poddać się drapaniu za uszkiem. Potem obejmuje wyciągniętą dłoń człowieka przednimi łapkami i trzyma ją tak mocno, jakby nigdy nie chciał się z nim rozstawać.
Zeus jest dużym pieskiem, z długą sierścią, na pewno wymagającą pielęgnacji. To jednak nie problem w jego przypadku, bo chłopak uwielbia czesanie i każdą pielęgnację. Bez żadnego oporu pozwala tarmosić swoje futro przy ogonie, pod brzuchem, przy łapkach – gdziekolwiek. Zakraplanie uszu to “pikuś”. Buntuje się jednak przy podawaniu leków na odrobaczenie. Nie da się niestety przekupić smakołykiem i nie nabiera się na kamuflaż tabletki w kiełbasce. Trzeba otworzyć jego pysk i w ten sposób podać leki, przytrzymując paszczę w zamknięciu, aż ich nie połknie. Troszkę jest z tym “zachodu” i nie specjalnie mu to odpowiada, ale ostatecznie dzielnie to znosi.
Gdy Ola zabiera go na wybieg, Zeus przemienia się w ogromnego pluszowego micha. Nie interesują go zabawki, piłki, smaczki, czy inne psie czasoumilacze. Zeus chce po prostu być jak najbliżej człowieka. Ociera się o Olkę, kładzie przy niej na grzbiecie, wystawiając brzuszek do drapania, albo zwyczajnie pcha się jej na kolana, by tylko czuć dobry dotyk ludzkiej dłoni.
Sądzimy, że dla Zeuska i jego brata Diego, to wszystko są nowe doznania, że pieski dopiero w schronisku uczą się, że rola psa wcale nie musi się sprowadzać do pracy stróża, straszaka, czy ochroniarza. Zeus już wie, że pies po prostu może być przyjacielem i towarzyszem człowieka. Zeus uczy się tej przyjaźni i miłości. Wie, że bycie z człowiekiem, może być po prostu fajne i bezpieczne.
Mamy nadzieję, że Zeus niebawem dowie się, jak to jest być członkiem wspaniałej rodziny, bo poprzednia na pewno egzaminu z empatii do zwierząt nie zdała. Ani Diego, ani też Zeus nie są psami agresywnymi. Są po prostu niestabilne. Ten stan ich umysłu najprawdopodobniej jest “owocem” złego traktowania przez człowieka. Musiało w ich życiu zadziać się coś, co sprawiło im ogromne cierpienie, a o czym wciąż pamiętają.
Przekonaliśmy się jednak, że niewiele potrzeba, by zdobyć ich przyjaźń. Ze strony człowieka wystarczy empatia, cierpliwość i stabilizacja. To naprawdę niewiele, a przynieść może najwspanialszą nagrodę: miłość i oddanie do samego końca.


Jeśli ktoś z Państwa chciałby poznać i pokochać Zeusa, prosimy o kontakt:
Ola (tel. 724 135 335)
Magdalena (tel. 665 443 926)

lub też przybywajcie do schroniska
w środy między godz. 16:00 a 18:00 lub w soboty między godz. 8:00 a 10:00.

Można też umówić się w schronisku w innym terminie, dzwoniąc na jeden z powyższych numerów.

Uwaga: zastrzegamy sobie prawo przeprowadzenia wizyty przed- i poadopcyjnej!