Odcinek 3 serialu “Psi-jaciel Forever”. W roli głównej – Ralf.


Ralf został znaleziony na ulicy i trafił do schroniska w październiku 2015. Mieliśmy nadzieję, że nie zostanie w nim długo, bo właściciel będzie go szukał i zechce odzyskać. Niestety stało się inaczej. Trudno jest nam w to uwierzyć, bo Ralf to nie tylko przepiękny psiak, ale przede wszystkim ma niesamowicie przyjazne usposobienie. Dlaczego więc właściciel go nie odebrał? Możemy się tylko domyślać. Być może dlatego, że Ralf zaczął mieć problemy ze zdrowiem. Trafił do schroniska z guzkiem na prawym boku. Prościej było się go pozbyć, niż pomóc mu wyzdrowieć. Być może też miał być 100% labradorem, a okazało się, że wizualnie przypomina go w 80%. Pewnie to było za mało dla fana tej rasy. Za to charakter Ralfika wiernie odwzorowuje usposobienie labradorów.
Kocha wodę. Trudno go powstrzymać przed wskoczeniem do każdej napotkanej rzeczki, czy stawku. Jest niezwykle przyjacielski, zarówno w stosunku do ludzi, jak i innych psiaków. Bardzo rzadko zdarza mu się zawarczeć na jakiegoś ziomka ze schroniska i nigdy nie robi tego pierwszy.

Kojec dzielił z najstarszym w schronisku Pokerem i mimo, że jest energicznym 4-latkiem, z “szacunkiem” odnosił się do współtowarzysza, nie naruszając jego potrzeby “świętego” spokoju.
Jednak gdy tylko w schronisku nadchodzi dzień wolontariatu, rozpiera go energia pod furtką i skacząc na nią, z niecierpliwością oczekuje spaceru z wolontariuszem. Nie ma dla niego znaczenia, kto go na niego zabierze. Każdego wolontariusza obdarza taką samą porcją radości i wdzięczności, tyle samo miłości i oddania bije z jego oczu dla każdego.
Pierwszy etap spaceru nie jest łatwy, bo Ralf jest silnym pieskiem i na początku nieco wyrywa się do przodu. Trudno jednak się dziwić. Nie sposób przecież, by swą niespożytą energię zdołał wyładować w ciągu maksymalnie 2 godzin, raz w tygodniu. Jednak po pewnym czasie uspokaja się i daje się ładnie prowadzić na smyczy. Mogliśmy się też przekonać, że doskonale sobie radzi w mieście. Nie rozpraszają go samochody i inne pojazdy, nie straszny mu hałas i gwar uliczny. Grzecznie i z gracją przemierza miejskie uliczki.
Najtrudniejsze są powroty do kojca. Ralf wprawdzie sam wchodzi do niego, ale czyni to z takim żalem i rezygnacją, że łzy napływają nam do oczu. Grzecznie staje za prętami kojca i do końca obserwuje jak oddalamy się, aż nie znikniemy z jego pola widzenia. Tęsknota w jego oczach, przeszywa nas od stóp do głów.
Ralf potrzebuje codziennego ruchu, którego nie jesteśmy wstanie zapewnić mu w schronisku. Przeszedł zabieg usunięcia guza i nie ma już po nim śladu, ale martwimy się o jego zdrowie, gdyż odziedziczył po labradorach także tendencję do tycia. Zatem brak ruchu i niezbilansowana dieta, bardzo źle wpływają na jego kondycję fizyczną.

Póki co Ralfik nie zatracił swego optymizmu i radości życia i naszym marzeniem jest, by tak pozostało.
Ponieważ jest duży, super byłoby, gdyby trafił do domu z ogrodem, ale sądzimy, że odnalazłby się także w mieszkaniu. To wyłącznie kwestia zapewnienia mu codziennego, długiego spaceru.
Jesteśmy pewni, że swojemu ukochanemu panu odwdzięczyłby się dozgonną wiernością i miłością. Trzymamy kciuki, by Ralf miał na to szansę.


Jeśli ktoś z Państwa chciałby poznać i pokochać Ralfa, prosimy o kontakt:
Magdalena (tel. 665 443 926)
Karolina (tel. 669 809 565)
Sandra (tel. 502 690 314)

lub też przybywajcie do schroniska
w środy między godz. 16:00 a 18:00 lub w soboty między godz. 8:00 a 10:00.

Można też umówić się w schronisku w innym terminie, dzwoniąc na jeden z powyższych numerów.

Uwaga: zastrzegamy sobie prawo przeprowadzenia wizyty przed- i poadopcyjnej!