Poker
Poker

Data opuszczenia schroniska: 26.10.2016

Kontakt w sprawie adopcji: Sandra (tel. 502 690 314), Karolina (tel. 669 809 565)

Rozstanie z Pokerem
Czegóż można dokonać w ciągu 8 lat? Wybudować ogromny dom z basenem i pięknym ogrodem. Albo skończyć studia, napisać doktorat i habilitować się. Przez 8 lat dziecko nauczy się chodzić, mówić, pisać, czytać, skończy przedszkole i 2 lata szkoły podstawowej. Można też wybrać się w długą podróż, poznawać różne kraje, kultury, zwyczaje, religie i nauczyć się perfekcyjnie języka obcego. W zasadzie więc 8 lat wystarczy, by dosłownie podbić świat. To przecież szmat czasu.
Tyle, dokładnie tyle lat we wrzesińskim schronisku mieszkał Poker. Do dziś. Dzisiaj bowiem, 26 października, odjechał do hoteliku dla zwierząt, by jego stare, zmęczone kości nie musiały już nigdy więcej marznąć zimą w betonowym kojcu.
Dlaczego zatem nie ma fajerwerków nad schroniskiem? Dlaczego nie opijamy tego sowicie? Dlaczego snujemy się z kąta w kąt, nie mogąc znaleźć sobie miejsca? Przecież Poker będzie mieszkał teraz w dużo lepszych warunkach.
Ano dlatego, że jesteś Pokerku swego rodzaju symbolem, ikoną. Nikogo z nas jeszcze w schronie nie było, a Ty już tam mieszkałeś. Wprowadzałeś każdego z nas po kolei. To Ty jest świadkiem każdego schroniskowego dnia, każdej nocy. Widziałeś jak przychodzą i odchodzą inne psiaki. Trudno zliczyć ilu adopcjom towarzyszyłeś mając nadzieję, że tym razem to będziesz Ty. Przeżyłeś w schronisku mroźne zimy i upalne lata. Dzieliłeś kojec z dziesiątkami różnych piesków i wzbudzałeś respekt u każdego z nich. To może zabrzmi banalnie, ale patrząc na Ciebie, miało się wrażenie, że jesteś swego rodzaju guru w tym jakże trudnym świecie i jeśli wy pieski rozmawiacie ze sobą – a wierzymy, że tak właśnie jest – to nikt inny jak właśnie Ty, Pokerku, byłeś terapeutą dla psiaków, które nie miały w sobie tyle siły, co Ty.
Nasz poczciwy staruszku, wzbudzałeś także i nasz szacunek. Na Twoje zaś zaufanie i szacunek trzeba sobie było zasłużyć. Zawsze dostojny i zachowawczy. Jak większość psów lubiłeś przecież pieszczoty, ale z umiarem. Zachłanność bowiem nie jest cechą dystyngowanych panów. Bardzo dobrze wychowany, choć zważywszy na Twój los, świetne maniery musisz mieć we krwi. Nigdy nikogo nie skrzywdziłeś, ale w Twoich mądrych, ciemnych oczach z łatwością można było wyczytać, że już męczy Cię czyjeś natrętne mizianie.
To egoizm będzie przez nas przemawiał, gdy napiszemy, że z tęsknoty za Tobą ściska nas w piersiach, a serce przyspiesza tak bardzo, że brakuje tchu. Ale to prawda, Pokerku. Jutrzejsza wizyta w schronisku będzie dla każdego z nas wielkim przeżyciem, gdy przechodząc obok Twojego kojca na zachodzie, zobaczymy w nim tylko Ralfa, Twojego ostatniego współtowarzysza. Nie podejdziesz już wolniutkim krokiem do furtki i nie wystawisz swego grafitowego noska do podrapania. Nie wyciągniesz swojego charakterystycznego, ciemnofioletowego języczka, jak po sobotnim spacerze z Dorotą, Romkiem lub Marzenką. Bez Ciebie, kochany, to nie będzie już to samo miejsce. Potrzebujemy czasu, Pokerku. Ale wkrótce dotrze do nas, że tu nie o nasze przywiązanie do Ciebie idzie, ale tylko i wyłącznie o Twoje dobro. Zasłużyłeś jak mało kto na to, by po 8 długich latach wreszcie ułożyć swoje stare kości na miękkim posłaniu, by nie musieć dzielić się miską i jedzeniem z innym pieskiem, by po prostu w ciszy i spokoju przeżywać jesień swego życia.
Troszkę nam żal, że nie udało się nam ofiarować Ci prawdziwego domu z tylko i wyłącznie Twoim panem. Mamy jednak nadzieję, że jeszcze nic straconego, ale będziesz na niego czekał w dużo bardziej godnych warunkach. Trzymaj się kochany i pamiętaj, że myślimy wciąż o Tobie.

Poker w fundacji


img_1095
Bunia

Data opuszczenia schroniska: 03.12.2016

Kontakt w sprawie adopcji: Kinga (tel. 602 666 340), Magda (tel. 665 443 926)

Rozstanie z Bunią
Dzień 1 stycznia 2013 roku. Śnieżyca i mróz. W pamięci jeszcze przerażające wystrzały fajerwerków. Ciało dygocące z zimna, może z przerażenia. Trzask metalowej furtki i głos obcego człowieka. Betonowy kojec, buda, zamarznięta woda w wiadrze i nikogo, kto by przytulił, uspokoił, wyciszył.
W takich okolicznościach 4 lata temu do schroniska trafiła 7-letnia wówczas Bunia. Przez te 4 lata nikt jej nie szukał, nikt o nią nie pytał i nikt nie zechciał ofiarować jej nowego domu. Dlaczego? Przez jej stare, zbolałe kości? A może przez spore rozmiary i wagę utrudniającą sprawne poruszanie się? Może przez sierść, która dawno utraciła swój połysk i przez często załzawione oczka?
Nikt nie potrafił, albo nie chciał dostrzec w niej tego, co ma najcudowniejsze. Stare kości, które mimo bólu nie odebrały jej chęci do życia i w każdą sobotę pokonywała swą słabość, powolutku tuptając na spacerkach. Spora waga nie przeszkadzała jej podnieść się i podejść do furtki machając ogonkiem na widok każdego, kto odwiedzał schronisko, a potem długo stała przy prętach patrząc w jego kierunku, gdy odchodził niezainteresowany jej adopcją. Nikt nie dostrzegał w jej szklistych, załzawionych oczkach miłości, ogromnej mądrości, dobroci i tęsknoty, a w jej okrąglutkim, sporym ciałku – wielkiego serca.
Bo taka naprawdę jest Bunia. Mądra, cierpliwa, piękna staruszka.
Nie doczekała się adopcji, ale od dziś, 3 grudnia 2016 roku, dzięki naszej wspaniałej członkini Kindze Kociembie, Bunia będzie spała na ciepłym, mięciutkim posłaniu. Codzienne spacery i specjalna karma pozwolą jej zgubić wagę, a lekarz będzie miał stałą pieczę nad jej zdrowiem. Kinga objęła opieką finansową pobyt Buni w Psanatorium – hoteliku w Lipce Wielkiej. Nie mogła jej przygarnąć, nie mogła dać prawdziwego domu, ale bardzo, bardzo chciała pomóc. Najpierw stała się jej Wirtualną Psi-jaciółką, ale czuła niedosyt. Dlatego poszukała dla niej spokojnego miejsca na ziemi, gdzie będzie miała zapewnioną rehabilitację i doskonałą opiekę do końca swoich dni. Nie zazna już zimna, bólu i strachu. Kto wie, może odzyska wigor i może jeszcze ktoś da jej prawdziwy dom.
W ostatnim czasie to drugi nasz podopieczny, który trafia do Psanatorium. Pamiętacie na pewno Pokera. Dziś Bunia dołączyła do niego. Wieści od Pokera napływały i napływają wspaniałe. Odmłodniał i wypiękniał. Wierzymy, że i przed Bunią jeszcze świetlana przyszłość. Trzymamy za nią kciuki, a Kindze z całego serca dziękujemy. Jesteś wspaniała.
PS. Bunia przed odjazdem doznała odświeżającej i relaksującej kąpieli. Nasza wspaniała ekipa w składzie: Roksana Jurkiewicz, Sandra Nowakowska i Karolina Torzewska spisały się na medal. Bardzo dziękujemy też Pani Agnieszce Jankowiak – groomerce, która udostępniła swój salon i Bunia mogła pojechać do Lipki Wielkiej czyściutka i pachnąca.

Plus
Plusik

Data opuszczenia schroniska: 10.10.2017

Kontakt w sprawie adopcji: Magda (tel. 665 443 926), Ola (tel. 724 135 335)

Rozstanie z Plusikiem