Odsyłamy Państwa także do zakładki Nasze psy w fundacjach. Nasi byli, a obecnie podopieczni fundacji wciąż czekają na adopcję.


 hasz
Hasz

Opis
W schronisku od: lipiec 2017 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 6 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: raczej pozytywny


Niby jamnik, ale nie do końca. Pyszczek wąski, ale troszkę jakby przykrótki i uszka zupełnie nie jamnikowate. Zbyt długie łapki, a korpus zdecydowanie za krótki. Szeroko rozstawione krzywe łapki i dość pokaźna klatka piersiowa jak u buldożka francuskiego, ale na tym to minimalne podobieństwo się kończy. Któż to wie, ile ras w sobie zawiera Hasz.  Lecz, czy to ma znaczenie, gdy się jest tak przyjaznym i wdzięcznym stworzeniem?
Może nie powala urodą, może nie wywołuje westchnień zachwytu na pierwszy rzut oka, nie blokuje linii telefonicznej i nie jest powodem długich kolejek zainteresowanych jego adopcją, ale to tylko dlatego, że zdjęcia nie oddają tego, jak radosnym i przemiłym jest pieseczkiem.
Hasz trafił do schroniska w lipcu 2017. Ach te “cudowne wakacje”. Został znaleziony w lesie i wyraźnie ucieszył się na widok człowieka. Nie wiadomo jak długo błąkał się po nim, ale na pewno przez jakiś czas żywił się wyłącznie tym, co las mu ofiarował. Przez dosłownie 2 dni jego odchody były zlepkiem wyłącznie igliwia i liści. Gdy otrzymał zaś tabletkę na odrobaczenie, to jego stolec sam wędrował po separatce.

Gdy pieski trafiają do bidula, najczęściej obserwujemy u nich na początku strach, przerażenie, wycofanie. Hasz zachowywał się tak, jakby właśnie trafił do lepszego świata. Gdy wchodziliśmy do separatki, nawet nie próbował z niej czmychnąć między naszymi nogami, co zazwyczaj pieski czynią. On grzecznie siadał i patrzył z dołu tymi swoimi radosnymi ślepkami, obserwując każdy nasz ruch. Cóż musiał przeżyć wcześniej, skoro bidul wydał mu się wybawieniem? Ile dób spędził w strachu, tęskniąc za człowiekiem, który go porzucił skazując na cierpienie, a z czasem na pewną śmierć? Niestety te pytania pozostaną retorycznymi.
Bardzo byśmy chcieli oddzielić grubą kreską trudny okres w życiu Hasza i sprawić, by dane mu było poznać prawdziwy raj na ziemi. Niech się chłopak dowie, że schronisko nie musi być szczytem jego marzeń, a swoim radosnym usposobieniem może się dzielić z kimś, kto będzie przy nim dzień i noc, blisko, na zawsze i nigdy go nie porzuci.
Hasz nie jest już młodzieniaszkiem, choć do dziadunia mu jeszcze daleko. Prawdopodobnie może mieć ok. 6-7 lat.
Jest niezwykle przyjaźnie nastawiony do ludzi. Na widok każdego człowieka cieszy się jak oszalały. Podczas sobotniego wolontariatu, na spacery często wyprowadzają go małe dzieci z rodzicami i zawsze jest im trudno rozstawać się z Haszem. Maluch zaraża swoją radością i na pewno wprawi w dobry nastrój największego ponuraka.
Z innymi czworonogami układa mu się nie najgorzej, choć gdy zamieszkał w kojcu z większym od siebie Luckim, nie najlepiej sobie radził. Jest malutkim pieskiem, więc w starciu z innymi nie ma większych szans, więc nie mogliśmy pozwolić by Lucky go poniewierał. Od kiedy jednak zamieszkał z Toffikiem, wszystko jest w jak najlepszym porządku. Chłopaki super się dogadują, a Hasz nie specjalnie nawet reaguje na zaczepki Kluski z sąsiedniego kojca.
To mały łakomczuszek. Troszkę mu się przybrało kilogramów, więc częsty ruch na świeżym powietrzu z przyszłą ukochaną rodziną jest jak najbardziej wskazany.
Przy nodze nikt go nie nauczył chodzić, ale przy jego niewielkich rozmiarach, to żaden problem, skoro najmłodsi wolontariusze uwielbiają z nim spacerować.
Ponieważ jest niewielki, nie zajmie dużo miejsca. Wystarczy mu mały kącik u stóp kochanej pańci lub pana.
Jeśli zatem rozważacie adopcję pieska ze schroniska i chcecie uratować przed zimą jakieś stworzenie, pomyślcie o Haszu. Jeśli jednak obawiacie się, bo nie macie dużego mieszkania, to Hasz jest dla Was idealny. Jeśli do tego chcielibyście pokolorować sobie szarugę jesienną i rozweselić długie, zimowe wieczory, to ten mały leśny skrzat sprawi, że w Waszych sercach na zawsze zapanuje wiosna, a z jego oczu każdego poranka i przed zaśnięciem, wyczytacie wdzięczność.


Opiekun: brak stałego opiekuna
Kontakt w sprawie adopcji:
Ola (tel. 724 135 335), Karolina (tel. 669 809 565)

Galeria zdjęć

fot. Karolina Torzewska, Anna Cieślak

lapkaWirtualnymi Psi-jaciółmi Hasza są Uczniowie klasy 6D z SSP nr 6 we Wrześni wraz z wychowawczynią Violettą Dzieweczyńską.


28471856_1031959953622893_1770205581756334080_o
Chaplin

Opis
W schronisku od: luty 2018 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 6 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: różny


Brak opisu.


Opiekun: brak stałego opiekuna
Kontakt w sprawie adopcji:
Magda (tel. 665 443 926), Ola (tel. 724 135 335)

Galeria zdjęć

fot. Aleksandra Jasińska, Anna Cieślak

lapkaWirtualnymi Psi-jaciółmi Chaplina są Uczniowie klasy 5A z SSP nr 6 we Wrześni wraz z wychowawczynią Karoliną Mazurkiewicz-Walczak.


x
Urwis

Opis
Do schroniska trafił w: maj 2017 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 2 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: różny
Stosunek do innych psów: różny


Urwis – generał czy szeregowiec? Uchrońmy go przed powrotem do koszar.

Aktualizacja: Urwis oddany do schroniska.

Bardzo chcielibyśmy móc napisać, że ten przeuroczy rudzielec to idealne stworzenie kochające wszystkich i wszystko, przemiły i przytulaśny. Ale tego o Urwisie napisać nie możemy. Zresztą, gdy sami dobrze przypatrzycie się tej słodkiej mordce, to z łatwością w jego bystrych oczkach dostrzeżecie zadzior, bardzo charakterystyczny dla przedstawicieli żywiołowych cocker spanieli. Wprawdzie Urwis jest spanielem pewnie w – co najwyżej – dziesiątym pokoleniu, ale z całą pewnością jego prapraprzodek miał bardzo silne geny.
Gdy trafił do schroniska w maju 2017, byliśmy pewni, że to ofiara przedwakacyjnych planów. Poznając go, powoli dochodziliśmy jednak do wniosku, że powód porzucenia Urwiska mógł być też inny. Urwis bowiem dał się nam poznać jako niezwykle mądry i inteligentny piesek, ale przy tym wyjątkowo uparty. Taki psiak potrzebuje opiekuna konsekwentnego, który wytyczy mu pewne granice i wprowadzi do jego życia proste i klarowne zasady postępowania. Najwyraźniej poprzedni właściciele Urwiska nie dali mu wskazówek co do właściwych zachowań, nikt w rodzinie nie stał się dla niego przewodnikiem w „rodzinnym stadzie” i mały rudzielec sprytnie to wykorzystywał. Piesek o tak ogromnej inteligencji i silnym charakterze, zawsze w takiej sytuacji będzie próbował przejąć w domu dowodzenie i jeśli natrafi na słabych, niekonsekwentnych opiekunów, będzie w domu generałem jak nic.
O tym wszystkim rozmawialiśmy z Panem Maciejem, który w lipcu 2017 zdecydował się zaadoptować Urwisa. Wydawało się nam, że Urwis lepiej trafić nie mógł. Pan Maciej mieszka sam i miał doświadczenie w opiece nad psem. W domu nie ma małych dzieci. Sądziliśmy więc, że to idealne warunki dla psiaka o takim temperamencie i upartym charakterku. Nie wzięliśmy jednak pod uwagę tego, że Pan Maciej zamiast wyznaczyć Urwisowi granice, po prostu wstąpił w szeregi wojska i chcąc wynagrodzić swojemu podopiecznemu dotychczasowe krzywdy, pozwolił mu stać się generałem. Mówiąc wprost – psiak „wszedł mu na głowę.” Brak reakcji na niedopuszczalne zachowania Urwisa, takie jak np.: wchodzenie na kanapę, czy rozpieszczanie go smakołykami, bez względu na to czy na nie zasłużył, tylko pogarszało sytuację. Pan Maciej dopuścił do tego, że czasem próba wyegzekwowania od Urwisa jakiegoś postępowania, nie tylko kończy się niepowodzeniem, ale „generał” bardzo wyraźnie pokazuje swoje niezadowolenie powarkując, czy nawet próbuje w sprzeciwie użyć ząbków.
Oczywiście nie jest za późno, by „zrzucić generalskie gwiazdki z pagonów” Urwisa i ustawić go w szeregu, ale niestety Pan Maciej nie podejmie się tego wyzwania i dlatego chce oddać rudzielca z powrotem do schroniska. Zgodził się jednak przez pewien czas jeszcze opiekować się psiakiem, byśmy mogli znaleźć mu inny dom i być może uchronić przed kolejnym ciosem i zawodem.
Zwracamy się zatem z gorącym apelem o przekazywanie dalej informacji o Urwisku. Tylko w taki sposób możemy odnaleźć człowieka przeznaczonego Urwiskowi. Wierzymy, że gdzieś jest takowy i zechce przejąć dowodzenie nad niezwykle mądrym, ale hardym żołnierzem.
Urwis jest młodym pieskiem, a więc sporo czasu na naukę. Przyszłemu opiekunowi odejdzie obowiązek nauczenia go czystości, bo to ma opanowane do perfekcji. Na pewno też niczego nie zniszczy w domu. Bez problemu zostaje sam, nawet 8 godzin dziennie i nie ma obaw, że po powrocie nie poznamy swojego mieszkania.
Niechętnie jednak dzieli się z innymi tym, co do niego należy. Dlatego też lepiej, by w jego przyszłej rodzinie nie było małych dzieci, bo swej miski i zabawek będzie strzegł „jak oka w głowie.” Jest pasjonatem długich spacerów, a przy tym bardzo ładnie chodzi na smyczy.
Zaprzyjaźniony nam szkoleniowiec, często powtarza: „zmęczony pies, to szczęśliwy pies”. Może więc wyeksploatowanie Urwisa podczas wspólnego joggingu z opiekunem, czy kilometrowych tras spacerowych, byłoby dobrym początkiem nawiązania nici porozumienia i przygotowania gruntu pod zamianę ról: pan rządzi, pies słucha. Gdy tylko Urwis trafi na odpowiednie miejsce w szeregu, a jego przewodnik wykaże się konsekwencją i zdecydowaniem, na pewno poczuje się bardziej komfortowo i odzyska stabilizację emocjonalną.
To piesek o wyjątkowo radosnym usposobieniu, temperamentny i pełen wigoru, ale potrzebuje odpowiedzialnego, silnego opiekuna. Przy odpowiednim poprowadzeniu, piesek o tak niezwykłej inteligencji, bardzo szybko stanie się oddanym, ułożonym super szeregowcem, a nie generałem. 


Opiekun: brak opiekuna
Kontakt w sprawie adopcji:
Magda (tel. 785 532 837), Karolina (tel. 669 809 565)

Galeria zdjęć

fot. Karolina Torzewska


29062754_1036383183180570_7274457452936953856_o
Franio

Opis
W schronisku od: marzec 2018 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 12 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: różny


Franio terminator czy krucha psinka z ogromną wolą życia?
Żyjemy w czasach, gdy coraz częściej właściciele zabezpieczają swoje majątki, posesje tudzież firmy przed włamaniami, grabieżą, zniszczeniem. W jaki sposób? Ano jedni montują nowoczesne systemy alarmowe w kontakcie z firmami ochroniarskimi, inni zatrudniają stróżów wyposażonych nawet w broń nieostrą, jeszcze inni swoje mienie powierzają silnym, dużym psom w typie ras TTB, czy też owczarkom, często szkolonym w tym kierunku.
Kiedy na jednej spod wrzesińskich wsi, w 2017 roku schorowana właścicielka opuszczała swoje domostwo, jej rodzina też postanowiła zatroszczyć się o bezpieczeństwo nieogrodzonej posesji: małego domku z ogródkiem, skromnego podwóreczka oraz zabudowań gospodarczych w kiepskim stanie. Tego majątku miał pilnować pies, który od wielu lat mieszkał przy domu, wiernie służył swojej pani, kochał ją będąc oddanym całym swym psim sercem, w zamian za miskę strawy. Czy to był rottweiler, bernardyn, owczarek?
Kiedy dostaliśmy zawiadomienie o piesku pilnującym opuszczonej posesji w najbardziej mroźnym okresie 2018 roku, z błagalną prośbą o interwencję, nie wahaliśmy się ani chwili. Jadąc pod wskazany adres spodziewałyśmy się poruszającego widoku, ale obraz który stanął przed naszymi oczami przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania.
Przed drzwiami wejściowymi do starego domku stała buda, a raczej kilka pozbijanych desek, które miały ją przypominać. Pomiędzy deskami były takie szpary, że z łatwością można było wcisnąć w nie najmniejszy palec od dłoni. Wnętrze prowizorycznego schronienia nie było w ogóle ocieplone, a na jego dnie rzucony kawał szmaty miał prawdopodobnie uspokoić sumienie tego, kto pieska tam pozostawił. Do budy przytwierdzony został ok. 2-metrowy łańcuch, a do jego drugiego końca uwiązano pieska. Musieliśmy użyć latarek w naszych smartfonach, by w ogóle w ten bardzo mroźny wieczór stworka dojrzeć.
To był maleńki, zwinięty w kłębuszek staruszek. Nie miał siły szczekać, nie miał siły nawet warknąć. Ale dzielnie leżał na prożku domku, którego kazano mu strzec. Przed psinką stała ogromna metalowa miednica, po sam brzeg wypełniona skostniałymi resztkami ze stołu pańskiego: ziemniakami, buraczkami, ogórkami. Wszystko zamarznięte tak, że kilof byłby potrzebny, by w ogóle to ruszyć.
Wokół porozrzucane puste puszki świadczące o tym, że ktoś pieseczka dokarmiał, co zresztą potwierdzałoby wiadomości od naszej informatorki.
Gdy otwarliśmy puszeczkę z karmą i próbowaliśmy podać z ręki do pyszczka maluszkowi, on tylko podniósł ku nam swoje zmęczone, stare oczka, leciutko przesunął ogonek na prożku, jakby chciał, ale nie miał siły ucieszyć się na nasz widok, a jego spojrzenie było wyrazem bólu lecz nie tego fizycznego, ale tego które łamie, kruszy serce na milion kawałków.
Nie mieliśmy wątpliwości, co należy w tej sytuacji robić. Uwolniliśmy maluszka ze spętanej kawałkami szmat obroży i owinęliśmy w kocyk. W ogóle nie protestował, gdy braliśmy go na ręce. Wtulony w nasze ramiona, dosłownie poddałby się wszystkiemu, co tylko byśmy z nim uczynili.
Natychmiast zabraliśmy Frania do lekarza. Pan doktor jednoznacznie stwierdził, że stan pieseczka jest tak słaby, że pozostawienie go na posesji przy temperaturze -10 stopni, ewidentnie zagraża jego życiu.
Decyzja była jednoznaczna. Musimy mieć dla Frania albo dom tymczasowy, albo maluszek trafia do schroniskowej separatki. Niestety nie udało się nam na cito znaleźć domku, ale nawet przygotowane w schronisku mięciutkie legowisko z poduszeczek i kocyków, w porównaniu do warunków w jakich pozostawił go „ukochany” właściciel, dla Franusia było rajem.
Dziś Franio w schronisku, to nie ten sam piesio. Cieszy się jak wariat, gdy zabieramy go na spacerek. Pięknie chodzi na smyczy. Nie ciągnie pewnie już z racji swojego wieku, ale tupta tak, jakby wiek nie miał żadnego znaczenia, a właściwe zachowanie podczas spacerków miał we krwi.
Uwielbia pieszczoty, a z jego spojrzenia powoli znika ból, a pojawia się wdzięczność i miłość przeogromna, niemierzalna, bezkresna. Trudno uwierzyć, że po tym jak bardzo zawiódł go człowiek, on nadal jest w niego wpatrzony i jemu poddany.
Franio różnie radzi sobie w relacjach z innymi pieskami, szczególnie, gdy zbliżają się do jego miseczki. Nie ma wobec nich zachowań agresywnych, ale zdecydowanie jest typem dominującym i nieustępliwym. Jak na staruszka przystało, pewnie czasami brakuje mu już też cierpliwości, więc jeśli jakiś młodzik za dużo kręci się wokół niego, to zostanie potraktowany srogim warknięciem.
Franciszek ma prawdopodobnie ok. kilkunastu lat, 7 kg wagi i szorstką sierść. Nie wiemy, jak wyglądało jego wcześniejsze życie, czy zaznał w nim miłości, czy toczyło się ono wyłącznie wokół służby człowiekowi. Chcemy wierzyć, że starsza pani zanim się rozchorowała, kochała Frania i maluszek kiedyś był dla niej ważny i czuł od niej miłość i troskę.
Teraz marzymy o tym, by na zasłużonej emeryturce, trafił pod opiekę kogoś o gołębim sercu. Kogoś, kto wynagrodzi mu każdą chwilę cierpienia, każdą godzinę tęsknoty, każdy tydzień walki o przetrwanie, każdy miesiąc i rok wiernej, oddanej służby.
Wiemy na pewno, że Franio ma gdzieś na ziemi swoją bratnią, anielską duszę. Nie na darmo przecież pokonał trudy, które inną istotę dawno już by zabiły. 


Opiekun: Patrycja Stolarska
Kontakt w sprawie adopcji:
Magda (tel. 665 443 926), Ola (tel. 724 135 335)

Galeria zdjęć

fot. Aleksandra Jasińska

lapkaWirtualnymi Psi-jaciółkami Frania są Renata i Asia.


BA7F995A-827E-4524-9033-F10DC7BA9F80
Kojak

Opis
W schronisku od: luty 2018 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 6 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: różny


Brak opisu.


Opiekun: brak stałego opiekuna
Kontakt w sprawie adopcji:
Magda (tel. 665 443 926), Ola (tel. 724 135 335)

Galeria zdjęć

fot. Karolina Torzewska, Aleksandra Jasińska


D287EF4F-17ED-41B1-AC56-A8CA88C508B0
Bambinio

Opis
W schronisku od: kwiecień 2018 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 3 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: raczej pozytywny


Gdyby doszukiwać się analogii psich stworzeń w ludzkim świecie, to pewnie Bambinio byłby w nim Napoleonem, albo Mahatma Gandhi, czy też może Danny DeVito.
I wcale nie mamy tu na myśli tylko niskiego wzrostu tych trzech dżentelmenów, ale również ich osobowości, bo Bambinio to mały piesio z wielką duszą i bogatym charakterem.
Ma w sobie z całą pewnością odwagę i charyzmę napoleońską. Nie lubi być zniewolony, dlatego czasem denerwuje się w kojcu, gdy musi oglądać świat zza krat. Wykorzysta najmniejszą szczelinę uchylonej furtki, by poczuć wolność. Ledwie wyrósł od ziemi, ale ma w sobie tyle dumy i rezonu, jakby był co najmniej wielkości i postury bernardyna. Nie przeszkadza mu też niesprawna, usztywniona tylna łapka, efekt jakiegoś starego urazu, czy wypadku. Radzi sobie z nią doskonale, jakby była zupełnie zdrowa. Można by rzec, że uczynił z niej swój atut, a sposób w jaki się z nią porusza, czyni go jeszcze bardziej interesującym.
W kontaktach z innymi pieskami jest raczej pacyfistą i tak, jak Mahatma, wyznaje pokojowe rozwiązywanie konfliktów. Oczywiście nie da sobie wejść na głowę i nie ma natury poddańczej, ale sam raczej nie szuka zaczepki.
Kojec dzielił do niedawna z dwoma suczkami, dojrzałą Chelsea i młodziutką, szaloną Dorotką. Naprawdę był z niego prawdziwy dżentelmen i panie mogły czuć się przy nim zupełnie spokojne i bezpiecznie.
Ma w sobie też coś zabawnego jak DeVito.
Gdy wychodzi na spacerek, to kroczy tak pewnie, że chciałoby się przypiąć mu gwiazdę szeryfa i założyć kowbojski kapelusz. Niczym szeryf na Dzikim Zachodzie, przemierza pobliskie tereny schroniska. Bystrym spojrzeniem ogarnia wszystko i wszystkich dookoła, jakby czuwał nad właściwym porządkiem. Nie da się przejść obok obojętnie. Usta same składają się do uśmiechu. Nic więc dziwnego, że otrzymał w schronisku różne ksywki: penerek, czy ojciec chrzestny. Jego pewność siebie nie ma jednak nic wspólnego z bezczelnością.
Bambinio został znaleziony wiosną tego roku, na poboczu autostrady.
Nie wiemy w jaki sposób na nią trafił, ale sam raczej tam nie przywędrował.
Przypuszczalnie nie był na niej długo, bo Państwo którzy go znaleźli i zabrali, by uchronić przed tragedią informowali, że biegał jak oszalały i nie chciał dać się złapać. Jakby był w szoku i kogoś szukał. Bronił się przed zabraniem go z tego niebezpiecznego miejsca i nawet próbował kąsać znalazcę. Z całą pewnością kierował nim strach.
Nie ma bowiem w Bambinio agresji. W schronisku ma kontakt z dziećmi i chętnie spędza z nimi czas na wybiegu, chociaż nie jest typem wielkiego pieszczocha i przesadnego przytulania raczej nie zaakceptuje.
Za to spacery uwielbia i niechętnie wraca do kojca. Jest malutki i ładnie chodzi na smyczy, więc może być towarzyszem wspólnych wędrówek także dla osób starszych.
Bambinio ma prawdopodobnie ok. 3 lat i dzielnie znosi pobyt w schronisku, choć czasem mamy wrażenie, że po prostu przyjmuje pozę twardziela.
Tak naprawdę bardzo tęskni za domem, za rodziną, za swoim legowiskiem i miseczką.
Mamy nadzieję, że ta cudowna mordeczka oczaruje kogoś i niebawem Bambinio będzie mógł zrzucić z siebie zbroję, by po prostu, najzwyczajniej w świecie móc się przytulić do kogoś, kto pokocha go całym sercem i nigdy go już nie opuści.


Opiekun: Sandra Goździak
Kontakt w sprawie adopcji:
Sandra (tel. 502 690 314), Magda (tel. 785 532 837)

Galeria zdjęć


fot. Aleksandra Jasińska

lapkaWirtualną Psi-jaciółką Bambinia jest Agnieszka Spychała-Kirchner.


B80805DE-8344-43DD-AED5-F646B047E739
Rocky

Opis
W schronisku od: marzec 2018 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 2 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: różny


Dopiero poznajemy pieska.


Opiekun: Benita Kurek
Kontakt w sprawie adopcji:
Ola (tel. 724 135 335), Magda (tel. 665 44
3 926)

Galeria zdjęć


fot. Aleksandra Jasińska


41283195_264219284203060_6026410866629410816_n
Lego

Opis
W schronisku od: czerwiec 2018 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 3 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: raczej negatywny


Brak opisu.


Opiekun: Erwina Kosicka
Kontakt w sprawie adopcji:
Erwina (tel. 609 023 212), Magda (tel. 665 443 926)

Galeria zdjęć

fot. Aleksandra Jasińska


DSC_0534(2)
Tiger

Opis
W schronisku od: lipiec 2018 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 3 lat
Typ: osika
Stosunek do ludzi: różny
Stosunek do innych psów: pozytywny


Dopiero poznajemy pieska.


Opiekun: Benita Kurek
Kontakt w sprawie adopcji:
Ola (tel. 724 135 335), Karolina (tel. 669 809 565)

Galeria zdjęć


fot. Aleksandra Jasińska


DSC_00602
Dante

Opis
W schronisku od: sierpień 2018 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 7 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: pozytywny


Dopiero poznajemy pieska.


Opiekun: Benita Kurek
Kontakt w sprawie adopcji:
Magda (tel. 665 443 926), Ola (tel. 724 135 335)

Galeria zdjęć


fot. Aleksandra Jasińska


41186973_726868207658101_8131149071659302912_n
Figaro

Opis
W schronisku od: lipiec 2018 r.
Wiek określony w momencie przyjęcia do schroniska: ok. 3 lat
Typ: prymus
Stosunek do ludzi: pozytywny
Stosunek do innych psów: jeszcze nieznany


Dopiero poznajemy pieska.


Opiekun: brak stałego opiekuna
Kontakt w sprawie adopcji:
Ola (tel. 724 135 335), Magda (tel. 665 443 926)

Galeria zdjęć


fot. Aleksandra Jasińska, Karolina Torzewska