Misiu
Misiu

Odszedł dnia: 10.02.2017 [*]

Pożegnanie z Misiem
Przez 7 lat witałeś gości schroniskowych. Przez 7 długich lat czuwałeś nad bezpieczeństwem podopiecznych naszego schroniska. Byłeś ich przewodnikiem i przyjacielem, świadkiem psiej tęsknoty, szczęśliwych adopcji i pożegnań. Ty zawsze na swoim stanowisku, bez szans na nowy dom.
Ktoś powie, że byłeś na uprzywilejowanej pozycji. Osobny kojec, super legowisko, najlepsze kąski i teren całego schroniska do dyspozycji przez 24 godziny na dobę. Ale czy na pewno byłeś szczęśliwy? Zdawało się, że czasem w Twoich pięknych oczach widzimy tęsknotę za wolnością, za prawdziwym domem. Byłeś taki spokojny, taki uległy i tak pragnąłeś bliskości człowieka, pieszczot od niego i ciepła ludzkiej dłoni.
Leżałeś w swoim legowisku, spokojnie obserwując, jak inne pieski wychodzą na spacery. Czasem ze smutkiem, a czasem radośnie kładłeś się na grzbiecie, wystawiając swój kudłaty brzuszek do drapania. Oh, jak lubiłeś, gdy ktoś czesał Twoje gęste, długie, piękne futerko… Musiałeś być do niego niezwykle przywiązany, bo bardzo posmutniałeś, gdy obcięliśmy je latem.
Kochałeś każde stworzenie na ziemi. Także człowieka. Cieszyłeś się, gdy nie raz przeskakując płot, wchodziliśmy na teren schroniska. Śmialiśmy się wtedy, przytulając do Ciebie, że jesteś stróżem jedynym w swoim rodzaju. Jakże tęsknić będziemy za Tobą… Jakże trudno słowami wyrazić nasz smutek i żal…
Co się stało, Misiu kochany, że odszedłeś tak nagle? Jeszcze wczoraj nic nie wskazywało na to, że coś Ci dolega. Na nic się nie uskarżałeś. Jak zwykle powitałeś i pożegnałeś nas w schronie. A dziś już nie przybiegłeś na powitanie. Co się stało, nasz Drogi Przyjacielu?
Pozostawiasz nas z tym pytaniem smutnych i z rozdartymi sercami.
Teraz jesteś już daleko, za Tęczowym Mostem. Tam nigdy jeszcze nie było tak wspaniałego stróża. Są tam z Tobą starzy przyjaciele: Szary, Ron i wielu innych… Na pewno przygotowali dla Ciebie najlepsze posłanie, najsmaczniejsze kąski. Za Tęczowym Mostem spotkasz Kochany wszystko, za czym tu na ziemi tęskniłeś. Jesteś już wolny i szczęśliwy.
Misiu, na zawsze pozostaniesz w naszych wspomnieniach. ♥

stefania
Stefa

Odeszła dnia: 14.06.2017 [*]

Pożegnanie ze Stefanią
Usiadł razu pewnego Anioł nad brzegiem strumyka. Obserwował stado psich duszyczek i zatroskał się nieco. Wszystkie niby szczęśliwe hasały po łąkach pełnych kwiecia. Nie brakowało im wszak niczego, ani strawy, ani ciepłego, miękkiego posłania, ani miłości. Michu stróż, Szary, Pirat, Ida, Ron i Lejto, wśród innych mieszkańców psiego raju żyły w przyjaźni prawdziwej. A jednak Anioł wypatrzył pustkę i wypełnić ją zapragnął.
– Brakuje mi tu odrobiny szaleństwa – pomyślał i przywołał za Tęczowy Most Stefcię.
Cóżeś nam uczynił Aniele kochany? Jak mamy poradzić sobie z jej utratą? Zabrałeś do siebie iskierkę prawdziwą, pozostawiając nas w wielkim bólu i Ringusia z pękniętym sercem.

Tak trudno czasem zrozumieć Twoje wybory. Stefka była pełna życia, energii i radości. Zarażała tym wszystkich dookoła. Jej nagłe, niespodziewane, cichutkie odejście, jest dla nas ogromnym ciosem.
Ale cóż my… Wiara w to, że Stefki szalone zabawy trwają nadal, tyle że w krainie wiecznego psiego szczęścia, pomoże nam zrozumieć Twoją decyzję.
Jednak Ringo będzie potrzebował Twego wsparcia, bo nasz schroniskowy książę utracił damę swego serca i jego ból trudno będzie ukoić. Wiemy jednak, że Stefcia czuwać będzie nad nim z góry i zadba, by już wkrótce jego życie odmieniło się bezpowrotnie w prawdziwe szczęście.
Księżniczko Stefanio, pamięć o Tobie na zawsze pozostanie w naszych sercach. Dziękujemy Ci za każdą wspólnie spędzoną chwilę, za twoją radość bezkresną i uśmiech, jaki wywoływałaś na każdej buzi bez wyjątku. Dziękujemy Ci za miłość do Ringo i to, że uczyniłaś go szczęśliwym. Będziemy strasznie razem z nim tęsknić za Tobą, kochana Stefciu.

21014806_926790607473162_1664890096_o
Blant

Odszedł dnia: 20.08.2017 [*]

Pożegnanie opiekunki z Blantem
“Sobota – ostatni wspólny spacer, choć nie tak miało być. Cieszyłeś się na niego, choć trudno było włożyć Twoje zmęczone łapki w puszorek. Oparłeś się swoim wychudzonym grzbietem o moje kolana i cierpliwie czekałeś, aż pomogę Ci unieść łapkę po łapce. Potem spojrzałeś prosto w moje oczy i nigdy, już nigdy nie zapomnę tego obrazu. Na zawsze zapamiętam Twój wzrok przepełniony cierpieniem i tę jedyną maleńką iskierką nadziei. Jakaż głupia byłam sądząc, że to był znak na Twoje wyzdrowienie i że będzie nam jeszcze dane pobyć razem. Nie spacerowaliśmy długo, bo byłeś słaby, choć z zachwytem wąchałeś każde źdźbło trawki. Widok psich braci dodawał Ci energii, a we mnie wtedy znów budziła się nadzieja, że wszystko będzie dobrze.
Nie jest dobrze Blancik, nie jest tu dobrze, ale Ty wiesz przecież o tym. Dlatego ufam, Kochany, że dotarłeś bezpiecznie do Tęczowej Bramy. I choć serce mi pęka, bo w samotności wybrałeś się w tę niedzielną podróż i nie dane mi było przytulić Cię na pożegnanie, to cieszę się, że jesteś już wolny od cierpienia i zła tego świata.

Tam za świetlistą bramą, jest teraz Twój dom, prawdziwy, usłany spokojem, przepełniony miłością. Tam już nic Ci nie grozi. Nikt nie targnie się na Twoje życie, próbując poderżnąć Ci gardło, nikt nie wyrzuci schorowanego, zagłodzonego na ulicę.
Bardzo mi Ciebie będzie brakować. Chciałam byś nauczył mnie przebaczać i kochać bezwarunkowo, tak jak Ty potrafiłeś. Za tyle krzywd i cierpienia, Ty wciąż cieszyłeś się na widok człowieka. Byłeś wyjątkowy i niepowtarzalny. Choć tęsknić tu będę za Tobą, to myśląc o Twoim odejściu pojawi się gdzieś w kącikach ust uśmiech, bo przecież wiem, kto czeka na Ciebie za Tęczowym Mostem. Nasi starzy, dobrzy Przyjaciele. Oni wiedzą, że ku nim podążasz i już szykują ucztę powitalną.
Bądź szczęśliwy w Tęczowej Krainie i pozdrów tam resztę ekipy. Kibicujcie razem lepszej przyszłości swoich kumpli z bidula i trzymajcie pazurki za to by nadeszła.
Kochamy Was wszystkie i wciąż pamiętamy.”

21616989_937160493102840_147995323_o
Kora

Odeszła dnia: 08.09.2017 [*]

Pożegnanie opiekunki z Korą
“Już nieraz dane mi było cieszyć się, kiedy mój podopieczny znalazł nowy dom. Jeżeli można tak powiedzieć, poznałam prawdziwą psią przyjaźń i szczególne przywiązanie, które kraty schroniska potęgują jeszcze bardziej. Kora skradła moje serce od pierwszego wejrzenia i na zawsze w nim pozostanie. Jej niespodziewane odejście uświadomiło mi, jak ważna jest każda chwila spędzona z psem na wolontaracie. Tyle mogłam dla niej zrobić… jej nowa obroża, kupiona specjalnie dla niej, leży na półce. Nie starczyło mi czasu… Odeszła tak, jak nigdy nie chciałabym żeby odchodziła – sama. Przyjaciołom życzy się przecież jak najlepiej.
Rolą przyjaciela jest iść ramię w ramię, łapa za łapą, a kiedy trzeba, kiedy jedno nie nadąża, puścić wolno. Tym razem to ja nie zdążyłam. Przepraszam Cię Koruniu. Kocham całym sercem.”

22140356_947309448754611_422430014_o
Roki

Odszedł dnia: 30.09.2017 [*]

Pożegnanie z Rokim

“Cały mój świat, zamknięty w pigułce szarości, odchodzi w nieznane. Całe moje życie składam na tacy ludzkiego okrucieństwa. Czuję, że umieram, odchodzę w samotności. Lecz ona w chwili śmierci da mi wolność. Już nie będę się bał. Nie będę drżał i zasypiał w niepewności, czy jutro nastąpi. A może pragnąłem, by nie nastąpiło?
Już nie pamiętam życia przed bidulem i jak wtedy wyglądał mój świat. Miałem zaledwie rok, gdy pozbawiono go kolorów i zapachów. Przez dziewięć długich lat nauczyłem się pokonywać tęsknotę i nadzieję, nauczyłem się nie mieć marzeń. Przywołuję pamięcią tych, którzy nie posiedli tej sztuki i odeszli przedwcześnie, którym pękło serce po przyjściu tutaj i porzuceniu. To dziwne, ale zazdrościłem im czasem. Przecież śmierć bywa wyzwoleniem. Delikatny powiew i płomień życia gaśnie. Starość zaś, bywa cierpieniem, a życie z nią obojętnieje.
Myśli moje są teraz z Michem przyjacielem i towarzyszem niedoli. Zatrzymam go w swym sercu tak, jak i Jagódkę. To ona próbowała przywołać dla mnie obrazy sprzed dziewięciu lat, ale one nie są już częścią mego krajobrazu. Nie mam już siły do nich powracać.
Mimo wszystko opuszczam to życie, jak się opuszcza własny dom. Innego nie miałem. Nie mam już siły dojść do budy i skryć się w tym swoim azylu.
Położę się tutaj, na środku mojego świata, z szarymi ścianami i szarą zimną posadzką, obok swego przyjaciela Micha i zasnę, spokojnie odejdę. Nie rozpaczajcie, gdy znajdziecie mnie tak leżącego, lecz zachowajcie mnie w swej pamięci.”

I znaleźliśmy wczoraj Rokiego. Był już wolny od cierpienia i daleko w drodze do świata, który odda mu kolory i zapachy. Przywróci nadzieję i marzenia, obdarzy miłością i ciepłem. Śmierć bliskiej istoty okrada nas z wewnętrznego ciepła, ale odejście Rokiego, zadręcza nas nieporównywalnie. Nie zdołaliśmy znaleźć mu domu, nie odszukaliśmy jego człowieka.
Wybacz nam kochany. Słów nam brakuje, by wyrazić nasz żal. Obiecujemy, że uczynimy wszystko, by Twoi towarzysze nie musieli umierać w schronisku i przez tle lat czekać na miłość. Trzymaj pazurki za Plusika. Jest już bardzo słaby i mamy nadzieję, że zanim dołączy do ciebie, zazna jeszcze ciepła i dobroci człowieka.